| Siedzi baca na skale i liczy: - 121, 121, 121... Przechodzi turysta i pyta się: - Co tak liczycie baco? Baca strąca turystę że skały i liczy dalej: - 122, 122, 122... |
06.12.2011 19:17:05, Konto usunięte |
| Spotyka się w knajpie dwóch górali, a ponieważ jeden z nich niedawno się ożenił, to drugi
pyta się go jak mu poszło w noc poślubną. - Ano, Stasiu, normalnie. Jak weszliśmy do sypialni to się rozebrałem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że się jej wstydzę. Potem dałem jej w gębę, żeby sobie nie pomyślała, że jej się boję. Na sam koniec sam się zaspokoiłem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że jej potrzebuję. |
06.12.2011 19:16:27, Konto usunięte |
| Góral przyprowadził swoja żonę będąca w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał
gaździnę, przyjął honorarium, pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony.
Lekarz odpowiada: - No cóż, u waszej żony jest ciąża pozamaciczna. Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel. - Nie trzeba, gazdo, żona już płaciła. - Panie doktorze, macie tu 100 tysięcy, i nie mówcie nikomu, że pozamaciczna, bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją, żem nie trafił tam, gdzie trzeba |
06.12.2011 19:15:52, Konto usunięte |
| Zepsuł się kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodzących górali. Górale naprawili,
ale gdy chciała im zapłacić okazało się, że górale wolą zapłatę w naturze. Nie bardzo się
to jej podobało, ale co miała zrobić. Poprosiła ich tylko żeby założyli prezerwatywy bo nie
chce zajść w ciążę. Górale się zgodzili, itd. Na następny dzień spotykają się w knajpie wioskowej i jeden mówi: - Josiek, zalezy nom na tym zeby nie zasła w ciąze? - Ni. - No to sciągamy te gumki!!! |
06.12.2011 19:15:30, Konto usunięte |
| Turysta pyta się górala: - Baco czemu ciągniecie ten łańcuch? - A co, mam go pchać? |
06.12.2011 19:14:36, Konto usunięte |
| Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi. - Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni. - Mom, i taką cholerę jak wy, tyz mom |
06.12.2011 19:14:10, Konto usunięte |
| Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego Mercedesa. Wsiada
i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta: - A co to panocku, za znacek z psodu? - To? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapie w ten celownik, to już na pewno trafię. - Aha. Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi: - A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik... Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwilę potem baca się odzywa: - Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go w ogóle nie trafili |
06.12.2011 19:13:53, Konto usunięte |
| Baca wydłubał sobie oczy, powiesił je na drzewie i powiedział: - Oczywiście. |
06.12.2011 19:13:06, Konto usunięte |
| Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką. - Baco, co wieziecie? Baca nachyla się i szepcze: - Siano. - Czemu tak cicho mówicie? - Żeby koń nie usłyszał |
06.12.2011 19:12:33, Konto usunięte |
| baba pyta w recepcji,W jakich porach doktor przyjmuje??? na to pielegniarka,w sztruksach |
05.12.2011 17:30:58, maciek19021980 |
| Przychodzi baba do lekarza nie ma ręki ani nogi. - Co się pani stało? - Założyłam się z mężem o rękę, że mi nogi nie wyrwie. |
29.11.2011 16:30:03, Konto usunięte |
| Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze mój mąż zachowuje się dziwnie. Codziennie rano wypija kawę, a następnie zjada filiżankę i zostawia uszko. Lekarz po chwili odpowiada: - Faktycznie to dziwne, uszko jest przecież najsmaczniejsze. |
29.11.2011 16:29:29, Konto usunięte |
| Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego: - Po co to pani? - Bo słyszałam, że z pana jest zasrany specjalista. |
29.11.2011 16:28:57, Konto usunięte |
| Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, z moim mężem coś nie w porządku. Ubzdurał sobie, że jest śnieżnym bałwanem. Stoi na podwórku z garnkiem na głowie, z miotłą w ręku. - Proszę go do mnie przyprowadzić. Po godzinie baba wraca i mówi: - Panie doktorze, nic z tego. Została z niego tylko kałuża wody, garnek i miotła! |
29.11.2011 16:28:13, Konto usunięte |
| Na werandzie siedzą sobie w bujanych fotelach dziadek z babcią. Nagle babcia wali dziadka w łeb
tak, że ten spada z werandy prosto w krzaki. Dziadek, wyczołgując się, pyta ze zdumieniem: - A to za co było? - A za to, że masz małego ptaszka! Dziadek wgramolił się na werandę, usiadł w swoim fotelu bujanym, i po chwili nagle: łup! - babcię w głowę. Tym razem ona ląduje w krzakach. - A to za co?! - pyta babcia. - A za to, że wiesz, że są w różnych rozmiarach |
29.11.2011 16:27:47, Konto usunięte |
