- Eee tam. Żadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw... To nie dla mnie.
Widzi ją student matematyki:
- Eee tam. Żadnych wzorów, zadań algebraicznych... To nie dla mnie.
Podnosi ją student medycyny:
- O! "Pan Tadeusz"! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.

- Nie, jak Otello Desdemonę: nie będziesz spać - udusz

Mam.
- Ma pan żeberka?
- Mam.
- To musi pan śmiesznie wyglądać

-Dobry film - mówi jeden.
-Tak - odpowiada drugi.
-Ale książka była lepsza!

- Ma pan świński ryj?
- Mam.
- Czy ma pan kurze udka?
- Mam.
- Ma pan żeberka?
- Mam.
- To musi pan śmiesznie wyglądać

- Wydaję mi się, że słyszę jakieś głosy.
Głos z sali:
- Mnie też, ale ja się leczę...

- Tak, śpij.
- Jak Romeo swoją Julię?
- Nie, jak Otello Desdemonę: nie będziesz spać - uduszę!

No cóż, proszę pani, w tej sytuacji, w świetle prawa kanonicznego,
sama pani rozumie, nie mogę udzielić pani ślubu...
- Ależ, proszę księdza - kobieta na to - mimo to cały czas jestem...
hm... niewinna.
- Jak to?
- To długa historia. Opowiem księdzu. Mój pierwszy mąż... No cóż,
wyszłam za niego na prośbę mego ojca. Antoni był uroczym człowiekiem,
bardzo dobrym i poczciwym. Tylko, cóż, miał już 82 lata, już nie był w
stanie uszczęśliwić mnie inaczej jak tylko swą dobrocią. Dałam biedakowi
tylko pięć miesięcy szczęścia...
- Hm, tak, rozumiem. Niezbadane są wyroki Boskie...
- Drugi mąż z kolei byl młodym, zabójczo przystojnym oficerem policji.
Wykształcony, wysportowany, znał języki, świetnie sie zapowiadał, awans
miał w kieszeni. Ale miał pecha. Jako prezent ślubny dostał od kolegów
motor. Chciał sie przejechać. Mokre liście na drodze, drzewo, złamana
podstawa czaszki, rozległe obrażenia wewnętrzne. Mój kochany Artur,
przynajmniej nie cierpiał.
- Tak, rozumiem. Serdecznie pani współczuję. A trzeci mąż? Jak długo
trwało pożycie?
- Och, dziesięć lat.
- Dziesięć lat?! I mówi pani, że przez cały ten czas...?
- Ani razu. Wie ksiądz, on był z PIS. Co wtorek wieczorem przychodził do
mego łózka, siadał na brzegu i przez długie godziny opowiadał, jak
będzie fantastycznie, kiedy się weźmie do rzeczy...

Najdroższy, czy mnie kochasz?
- Tak, śpij.
- Jak Romeo swoją Julię?
- Nie, jak Otello Desdemonę: nie będziesz spać - uduszę!

nawyku włażenia Ci do łóżka, zadbaj, by miał własny kąt.
Zaszyje się w nim z gazetą, grą komputerową lub nową komórką z radiem i aparatem,
umożliwiając Ci wygospodarowanie czasu dla siebie.

2. Nawet jeśli podstawą Twojego żywienia są surówki i jogurt,
pamiętaj, że mężczyzna jest drapieżnikiem.
Musi jeść solidnie i dużo, zwłaszcza rasy pracujące.
Staraj się wpoić mu, że je się z talerza,
nożem i widelcem i niepije się mleka wprost z kartonu.
Nie dawaj mu zbyt wiele alkoholu, potem trudno go będzie odzwyczaić.
3.Jeśli mężczyzna da się przyuczyć do codziennego golenia i prysznica,
osiągnęłaś wielki sukces. Na drobiazgi typu zalana łazienka nie warto w tym
momencie zwracać uwagi. Pilnuj, by obcinał paznokcie - inaczej może być
zagrożeniem dla Twojej delikatniej skóry.
4. W przypadku zachorowania zdaj się na zdrowy rozsądek i obserwuj symptomy.
Nie daj wmówić sobie, że ból gardła i 38 stopni wiążą się ze stanem agonalnym.
Nie wierz, że polopiryna jest bezwzględnie za duża do połknięcia i utyka w gardle.
Jeśli zdrowy mężczyzna ma słabą odporność, zapewnij mu codzienną dawkę ruchu
- np. w trakcie seksu na świeżym powietrzu.
5. Dbaj, by odzież mężczyzny była świeża i czysta,
ale nie daj się omotać i nie kupuj zbyt luksusowych ubrań,
bo zwróci uwagę konkurencji.
Lepiej kup sobie coś ładnego - np. torebkę.
6. Mężczyzna sam się nie rozmnoży.
Jeśli myślisz poważnie o hodowli, musisz mu w tym pomóc.
Ubierz się kusząco, otwórz wino i czekaj na rozwój wypadków.
7. Mężczyzna jest zwierzęciem towarzyskimi lubi się bawić.
Staraj się tak dobierać rozrywki,
by odpowiadały również Tobie, inaczej ekran telewizora
będzie nieustannie spływał krwią lub emitował odgłosy meczu piłkarskiego.
8. Nigdy nie zostawiaj go samego na dłużej, bo zdemoluje mieszkanie lub
sprowadzi towarzyszkę.

- Jaki piękny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- ...mać, mać, mać...!

edzie baca przez miasto i wrzeszczy:
-Siano przywiozlem siano przywiozlem!!!
A kon odwraca leb do bacy i mowi:
Ta ty przywiozles!!

- Oj baco, baco...
- Łoj turysto, turysto...
- Oj lubicie wy owieczki, panie baco, lubicie...
- Łoj, łodwalcie się! Nie trza było leźć w góry w tym kozuchu, panie turysto...

Bo nie mam pióra.
- To idź na pocztę i odrób lekcje.

cichutko jaki kolor mają jej majteczki.
Pani wystraszona skąd on wie daje mu piątkę i karze siadać.
Na drugi dzień to samo.
Na trzeci też.
Pani wystraszona w końcu myśli: pójdę bez!
Woła Jasia do tablicy i odpytuje.
Jasio patrzy na buciki i zdumiony mówi:
O cholewka lusterka mi się zbiły!