| Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami! |
13.01.2011 08:38:15, Konto usunięte |
| Dwaj wędkarze łowią ryby i popijają piwko. Nagle przepływa chłopak na windsurfingu i straszy
im ryby. Pierwszy wędkarz mówi do drugiego: - Jeśli jeszcze raz tędy przepłynie, to rzucę go tą butelką. Nie mija pięć minut i chłopak przepływa po raz kolejny. Wkurzony wędkarz rzuca butelką w jego stronę, trafia go w głowę i chłopak wpada do wody. Przestraszeni wędkarze wskakują do wody i szukają chłopaka. Wyciągają go z wody, zaczynają go reanimować. Nagle jeden wędkarz do drugiego: - Ty, Andrzej to nie ten. - Skąd wiesz? - Bo ten ma łyżwy na nogach. |
13.01.2011 08:37:13, Konto usunięte |
| Czego najpierw uczy sie mały eskimos? - Nie jeść żółtego śniegu.... |
13.01.2011 08:35:19, Konto usunięte |
| Tata eskimos z synkiem eskimoskiem poszli na polowanie. Widzą białego niedźwiedzia. Tata eskimos
złożył się do strzału. Wypalił. Niedźwiedź padł. - Słuchaj mój synu - mówi tata eskimos - to jest biały niedźwiedź. Jest bardzo pożyteczne polowanie na niedźwiedzia, bo zwierz ów ma bardzo ciepłe futro, z którego można zrobić wyśmienite odzienie. - Rozumiem mój ojcze - odpowiedział eskimosek. Poszli dalej. Widzą białą fokę. Tata eskimos złożył się do strzału, wypalił i zwierzę padło. - Popatrz mój synu - powiada tata eskimos - to jest foka. Z niej możesz mieć futro oraz wyborny tłuszcz. - Tak mój ojcze - pokiwał głową eskimosek. Idą dalej. Widzą białego człowieka. Tata eskimos złożył się do strzału, wypalił i człowiek padł. - Popatrz mój synku, to jest myśliwy z Europy. Ani z niego nie wytopisz tłuszczu, a jego skóra też na nic Ci się nie przyda. Tata eskimos pochylił się nad zwłokami Europejczyka, wsunął rękę do kieszeni kurtki denata. - Europejczyk w zasadzie na nic się nie przyda, ale pudełko zapałek zawsze przy nim znajdziesz. |
13.01.2011 08:34:10, Konto usunięte |
| Policjant i pielęgniarka są małżeństwem od wielu lat. Wybrali się na romantyczną kolacje przy
świecach. Nagle za oknem widać błysk niebieskich lamp i dobiega sygnał karetki. Mężczyzna
głaszcze delikatnie dłoń swojej wybranki. Patrzy jej głęboko w oczy i mruczy: - Słyszysz kochanie? Grają naszą melodię... |
13.01.2011 08:32:19, Konto usunięte |
| Wraca mąż do domu i zastaje żonę z kochankiem w łóżku. Żona oznajmia: - I co? Będziesz wierzył swoim zbereźnym oczom, a nie moim uczciwym słowom? |
13.01.2011 08:31:20, Konto usunięte |
| Awantura domowa. W pewnym momencie mąż pyta żony: - Jak myślisz, czemu sąsiedzi nazywają Cię idiotką? - Byłbyś generałem, mówiliby na mnie "generałowa"! |
13.01.2011 08:10:41, Konto usunięte |
| Wczesnym rankiem Kowalski, zapalony żeglarz, wybrał się na żagle. Na dworze było strasznie
zimno, ale nie wiało. Kowalski przeszedł kawałek w stronę jeziora i pomyślał, że taki dzień
lepiej spędzić w łóżku. Wrócił więc do domu, rozebrał się i położył obok żony.
Kowalska zaspanym głosem pyta: - To Ty skarbie? - Tak, to ja - wymruczał Kowalski, przytulając się do małżonki. - Bardzo zimno? - pada kolejne pytanie. - Zimnica taka, że i psa by nie wygonił... - No widzisz, a ten idiota znów na tej swojej żaglówce... |
13.01.2011 08:08:10, Konto usunięte |
| - Tu wieża, tu wieża, 747 odezwij się! - ... - Tu wieża, 747, do cholery! - hik... epf... ka... kapitan nie hik nie może... teraz podejść! - A co mu się stało? - hik... hik... jest... kompletnie... zalany! - To dajcie drugiego pilota! - efp... bleeee... uh... drugi piiiiilot... hik, nie moze podejść... eee, jest kompletnie... fffff... wcięty! - Do cholery! To dajcie stewardesę! - Ste... hep... buuu stewar... desa nie może podejść bo ... uf..ep... jest kompletnie... pffff pijana... - A z kim ja wogóle rozmawiam? - Epf, jak to, hik, z kim? Hik, tu hep, automatyczny pilot! |
13.01.2011 08:05:24, Konto usunięte |
| Siedzi facet cały dzień w knajpie i pije, zamroczony poleguje na stole z twarzą w kotlecie.
Wieczorkiem się ocknął, próbuje wstać ale nogi odmawiają mu posłuszeństwa. - Kelner - kawę! Kelner przynosi, ten wypija i znowu próbuje wstać - i znowu nie może. - Kelner - jeszcze 2 kawy! Kelner przynosi, ten wypija i z trudem wstaje. Na chwiejnych nogach wraca do domu, wali się na łóżko i zasypia. Rano budzi go telefon: - Czego? - Tu mówi kelner z baru, czy będzie pan dzisiaj u nas? - A bo co! - Bo nie wiem, co mam zrobić z pana wózkiem inwalidzkim. |
13.01.2011 07:57:05, Konto usunięte |
| Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny i zarośnięty. Idzie do łazienki, staje
przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać, intensywnie przy tym myśląc. Nagle słyszy z
kuchni: - Mietek, zjesz śniadanie? Facet wali się w łeb i mówi: - A... Mietek. |
13.01.2011 07:50:46, Konto usunięte |
| - Jasiu... Co osiągamy dzięki chemii? - Przewagę blondynek, Panie profesorze |
13.01.2011 07:47:21, Konto usunięte |
| Nauczycielka pyta dzieci o ich zwierzątka. Podchodzi do Jasia: - Jasiu, masz może pieska? - Mieliśmy kiedyś psa, ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka też nie jadła. A dla jednego psa nie będziemy mięsa kupować. - Jasiu, to straszne. A kotka nie masz? - Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy, bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka też nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować. - Jasiu, co ty mówisz?! Przyjdź jutro z mamą. - Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może, a dla sąsiada nie będziemy trzymać. |
12.01.2011 15:00:10, Konto usunięte |
| Wiejskie baby drą pierze w zimowy wieczór i opowiadają sobie, jaki to jest największy ból na świecie: - Największy ból jest wtedy, jak zęby bolą, ło Jezu jak to boli... - Eeeee, **cenzura** się znacie kumo - największy ból był, jakem mojego Franusia rodziła... - A dyć tam, godocie! Nic nie wiecie! Największy ból jest wtedy, jak się chłop po pijoku dobierze do baby nie tam gdzie trza! A stara Wojciechowa przysłuchuje się t ym przekrzykiwaniom i wreszcie nie wytrzymuje: - Syćko co godocie, to je nieprawdo! Cy wom nigdy cycka do sieckarni nie porwało? |
12.01.2011 14:38:01, Konto usunięte |
| Para w łóżku: - To twoje piersi, czy gęsia skorka? - A ty się kochałeś, czy trząsłeś z zimna? |
12.01.2011 14:35:33, Konto usunięte |
