Mały mol został wysłany przez ojca na pierwszy lot po mieszkaniu.
Wraca po kilku minutach do szafy i siada obok ojca.
- I jak było?
- Fajnie, wszyscy klaskali.

Idą dwie mrówki przez pustynie jedna mówi do drugiej:
- Nie czuję nóg....
- To powąchaj moje!

Zajączek otwiera sklep,przychodzi do niego wilk i mówi:
- Poproszę 1kg powietrza.
Zajączek cwany wziął słoik,przeleciał się po sklepie i dał wilkowi.Następnego dnia wilk znów przyszedł i powiedział:
- Poproszę 2 kg niczego.
Zajączek poszedł z wilkiem do ciemnej piwnicy i powiedział:
- Co pan widzi?
-Nic.
-To proszę wziąć sobie 2 kg i zapraszam do kasy.

Z dziennika tresera:
Dzień pierwszy.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień drugi.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień trzeci.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień czwarty.
Pies nasikał na dywan, wsadził pysk w kałużę i wyskoczył przez okno.

Do salonu fryzjerskiego, który właśnie otworzyli miś i zająć przychodzi kangur, na strzyżenie.
Zając taki roztargniony strzyże tego kangura i zaciął go, przychodzi wkurzony miś i próbuje walnąć zająca, ale zając się schylił i kangur dostał w łeb...
Zając strzyże dalej i znowu zaciął kangura, przychodzi miś i próbuje go walnąć,ale znowu walnął kangura. Zając dalej tnie tego kangura aż odciął mu ucho, a kangur mówi:
- Zając, weź kopsnij to ucho pod szafę, bo mnie misiu zabije...

Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
- Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie boli głowa...

Dwa strusie gonią dwie strusice. Nagle strusice ostro hamują i buch! głowy w piasek. Strusie stają jak wryte i jeden mówi do drugiego:
- Patrz, no i nam uciekły...!

Siedzi zajączek, wilk i żółw. Na stole stoi butelka wódki. Zwierzęta stwierdziły, że to za mało i trzeba by skoczyć po jeszcze. Wilk z zajączkiem od razu wskazali na żółwia. Żółw powiedział:
- Pójdę ale nie możecie wypić ani kropelki beze mnie.
Mija tydzień, żółwia nie ma, wilk mówi:
- Pijemy.
- Obiecaliśmy żółwiowi, że nie będziemy pić bez niego.
Tak minął 2 i 3 tydzień. W końcu zajączek bierze butelkę do ręki z zamiarem otwarcia ,a żółw wygląda zza krzaków i mówi:
- Ej! Bo nie pójdę !

Siedzą świnie w chlewie i jedzą przy korycie! Po jakimś czasie jedna mówi:
-Już nie mogę!
Na to druga:
-Jedz ,jedz nie marudź!
Mija jakiś czas i pierwsza świnia znowu się odzywa:
-Już naprawdę nie mogę!!!!!
Na to druga:
-Jedz, jedz nie marudź!
W końcu pierwsza świnia wymiotuje, na to druga:
- Nie dolewaj, bo tyle to już nie zjemy!

Słoń z mrówką kąpali się w rzece. Mrówka na brzegu a słoń wiadomo głęboko w wodzie ! Mrówka nagle zaczęła podejrzliwie krzyczeć na słonia :
- Słoniu wyjdź !!!
- Ale po co ??
- Słoniu wyjdź !!!
- Ale po co ??
- Słoniu wyjdź !!!
No to Słoń wygramolił się z tej wody.
A mrówka na to :
- A teraz możesz z powrotem wejść
- A co chciałaś ??
- A nic myślałam tylko że pożyczyłeś sobie moje kąpielówki.

Siedzą 3 mrówki na drzewie i wkurzają słonia:
- Brudas!
- Cwel!
Słoń się zdenerwował i kopnął w drzewo.
Jedna mrówka spadła na słonia, a dwie pozostałe krzyczą:
-Zdzichu, uduś gnoja!

Dwoje matematyków - kobieta i mężczyzna - siedzą przy stole i jedzą romantyczną kolację przy świecach.
Nagle mężczyzna chwyta swoją towarzyszkę za rękę i pyta:
- Myślisz o tym samym co ja ?
- Chyba tak...
- I ile ci wyszło ?

Mechanik,elektryk i informatyk jadą samochodem. Po chwili samochód się psuje.Mechanik proponuje by zajrzeć pod maskę, elektryk proponuje by sprawdzić instalację elektryczną. Wtedy informatyk mówi:
- Głupstwa gadacie, wystarczy wysiąść i wsiąść ponownie...powinno zadziałać.

Spotyka sie trzech myśliwych i chwala się:
- Byłem a Afryce i polowałem na lwy.
- Ja byłem w Australi i polowałem tam na kangury.
- A ja - chwali sie trzeci- byłem w Norwegii i polowałem na lisy.
- A fiordy widziałeś? - pyta się jeden z mysliwych.
- Panowie, fiordy to mi z ręki jadły.

Żona wyjechała w delegację. Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola.
- To nie nasze dziecko – mówi przedszkolanka.
Jadą do drugiego.
- Nie znamy pana synka – słyszy w drugim.
Jadą do trzeciego, czwartego… wszędzie tak samo. Nie znają
dzieciaka.
W końcu młody nie wytrzymał:
- Tato, zaliczamy jeszcze tylko jedno przedszkole i jedziemy do
szkoły, bo się w końcu na lekcję spóźnię!