Amerykanin, Niemiec i
Meksykanin podróżują
przez Amazonkę i
zostają schwytani przez
tubylców. Przywódca
plemienia mówi do
Niemca:
- Co chcesz na swoje
plecy podczas
biczowania?
- Oliwę - odpowiedział
Niemiec.
Więc tubylcy
posmarowali mu plecy
oliwą i potężny tubylec
uderzył go dziesięć razy.
Po wszystkim na plecach
Niemca pojawiły się
ogromne pręgi.
Następnie kolej przyszła
na Meksykanina.
- Co chcesz na swoje
plecy podczas
biczowania?
- Nic - odpowiedział.
I przyjął dziesięć ciosów
bez mrugnięcia okiem.
I wreszcie przyszła kolej
na Amerykanina.
- Co chcesz na swoje
plecy podczas
biczowania? - zwrócił się
do niego tubylec.
- Meksykanina -
odpowiedział
Amerykanin.

Kupował facet od
rolnika chałupę nad
jeziorem. I pyta go:
- Panie, a jak tutaj z
komarami?
- Noooo... czasem są,
ale my znaleźliśmy
sposób!
- Tak? Jaki?
- Nooo.... sadzamy
teściową na ławeczce
przed chałupą i
smarujemy jej twarz
miodem. I te komary
lecą do niej i jest spokój!
- Ale ona się przecież
zadrapie na śmierć!
- Nieeeee... jest
sparaliżowana...

Jedzie pani windą,
otwierają się drzwi i
wpada zamaskowany
koleś z bronią i do niej:
-Na ostatnie piętro
naciskaj! Kobieta
nacisnęła, na co on
dalej: -Na kolana i rób
mi "loda"! Przerażona
kobieta robi, co karze.
Drzwi się otwierają na
ostatnim piętrze, on
zdejmuje maskę i mówi:
-No i co kochanie, dało
się?!

Pewne bogate
małżeństwo postanowiło
wyjść wieczorem na
imprezę. Jako, że mieli
zamiar wrócić późno,
dali swojemu
kamerdynerowi wolne
do następnego dnia.
Okazało się niestety, iż
żona nie bawiła się za
dobrze, wiec
postanowiła wrócić
szybciej do domu. Mąż
natomiast bawił się
wyśmienicie i został
dłużej na imprezie.
Kiedy kobieta weszła do
domu, zobaczyła
kamerdynera Jana w
jadalni. Zaprowadziła go
do sypialni. Spojrzała na
niego i powiedziała:
- Janie, zdejmij moją
suknię.
Zrobił to powoli.
- Janie, zdejmij teraz me
pończochy i podwiązki.
Zdjął jak mu kazano.
- Janie, a teraz mój
stanik i majtki.
Zdjął....
Napięcie wciąż rosło,
gdy kobieta dodała:
- Janie, jeżeli jeszcze raz
założysz moje ciuchy -
to wylatujesz!...

...nie to,ze jestem rasista czy cos w tym stylu...

Lata 90te XX w.
Jedzie autobus pełen
Żydów na wycieczkę
do Oświęcimia, zwiedzać
obóz zagłady. Niestety
po drodze, w jakiejś
wiosce zepsuł się
autobus.
Kierowca wysiada,
zagląda do silnika itd.,
ale autobus nie chce
ruszyć.
Nagle przechodzi jakiś
mieszkaniec wioski, więc
kierowca do niego:
-Przepraszam bardzo,
potrzebuję pomocy,
autobus się zespół, a ja
muszę Żydów do
Oświęcimia dowieść.
-Bardzo bym panu
pomógł ale ja mam taki
mały piec kaflowy.

Hasn bierze nad
przepaść 300 żydów i
mówi do pierwszego:
-Prawa ręka w bok i
skacz.
Żyd skoczył
Mówi do drugiego:
-skacz na "bombe". Ten
skoczył
Następny.
-lewa noga w bok i
skacz.
Skoczył.
Mówi do czwartego.
-Ręce w bok lewa noga
w bok i skacz.
Skoczył.
Nagle przybiega Her Flik
i mówi Hans wołają cię
do pułku.
A Hans na to:
-Spier...aj niewidzisz że
gram w TETRIS.

Zatrudnili blondynkę przy malowaniu pasów. W pierwszym dniu namalowała 15 km pasów, w drugim dniu 3 km pasów a w trzecim tylko 1 km pasów.
W tym samym dniu wzywa ją szef i mówi:
- Co się z panią dzieje?? - pyta się szef - Coraz gorzej pani pracuje
Na co blondynka odpowiada:
- To nie ja gorzej pracuje tylko, że do wiadra z farbą mam coraz dalej.

Brunetka, ruda i blondynka założyły się, że przepłyną 20 kilometrów z wyspy na brzeg lądu. Brunetka przepłynęła 5 km, straciła siły i utopiła się. Ruda przepłynęła 10 km, straciła siły i utopiła się. Blondynka przepłynęła 19,5 km, po czym stwierdziła, że nie ma siły płynąć dalej, więc wróciła na wyspę.

Rodzice leżą w łóżku a Jaś podsłuchuje co mówią:
- Kochany - chciałabym aby to była dziewczynka...
- Tak kochanie - dostaniesz dziewczynkę...
Jaś wbiega do pokoju rodziców:
- A ja chcę żołnierzyki, klocki i rower!

Kobieta w autoserwisie. Mechanik pyta:
- Co się stało?
- Strasznie mi szarpie samochód. I gaśnie.
Mechanik podnosi maskę, a tam naklejona kartka:
"Ta debilka nie umie jeździć. Nie zamierzam płacić za serwis - samochód jest
sprawny. Mąż."
Mechanik zamyka maskę:
- Niestety, nie możemy Pani pomóc. Proszę poszukać innego serwisu.
- Co się dzieje do cholery? Już siódmy serwis mi odmawia naprawy!:)

Idzie facet ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta:
- Z czego pan się śmieje?
- Opowiadam sobie kawały.
- To dlaczego macha pan ręką?
- Bo niektóre już znam.

Facet idzie ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie, wpadnę. Wita go miły, uśmiechnięty sprzedawca:
- Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić?
Facet się zastanowił i mówi:
- Rękawiczki.
- To proszę podejść do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Potrzebuję rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę przejść do następnego działu.
Facet poszedł:
- Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejść do działu następnego.
Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
- Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejść do następnego stoiska.
Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc:
- Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do działu naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać nade mną się znęcać, dajcie mi rękawiczki i pójdę sobie!
- Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać dokładnie takie, jakie pan potrzebuje.
Facet idzie dalej:
- Proszę o rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką
na rzepy.
- A jaki kolor?
Aż tu nagle otwierają się drzwi do sklepu, wbiega klient z sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na wyciągniętych rękach, podbiega do lady i krzyczy:
- Taki mam sedes, taką glazurę, dupę wam wczoraj
pokazałem, sprzedajcie mi wreszcie ten cholerny papier toaletowy!!

Przychodzi facet do lekarza z teczką wyników badań.
Lekarz przegląda, przegląda, przegląda i w końcu mówi:
- Mam dla pana dwie wiadomości dobra i złą.
Na co pacjent:
- To ja tę zła najpierw poproszę.
- Ma pan raka prostaty...
- Ooch!... A ta dobra?
- Rozejdzie się po kościach....

Przychodzi koleś do lekarza cały pogryziony. -Co się panu stało? -Wróciłem do domu trzeźwy i pies mnie nie poznał.

Przychodzi facet do krawca i zamawia marynarkę. Ten go zmierzył i powiedział, żeby przyszedł za tydzień. Gość przychodzi, mierzy i mówi: - Chyba lewe ramię krzywo uszyte... - Ooo, to nic niech pan podniesie bark trochę do góry i będzie ok. Gość podnosi bark, i rzeczywiście, leży dobrze - Ale, na plecach szew nierówno leży... - Proszę się trochę przekręcić w prawo i ... O! teraz dobrze. - A rękaw? Za krótki trochę... - Wystarczy lekko zdjąć rękę i będzie jak ulał. Gość ubiera tę marynarkę, ustawił się tak jak krawiec kazał i poszedł w niej do domu. Idzie ulicą, i wtem słyszy dobiegający głos: - Zobacz Zocha! Taka fajna marynarka, a taki paralityk w niej chodzi!