Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
09.08.2012 21:38 · ID 820129
Kącik poezji
pisanej , śpiewanej , nasze ulubione wiersze , wierszydła , może autorskie debiuty m-kontaktowiczów ? bo niby dlaczego proza życia miałaby nas stratować wdeptać w błoto codzienności
Dyskusja
1664
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
Wchodzę czasami do środka szafy
gdzie wiszą słowa, a nie ubrania
każde się wdzięczy i rzuca w oczy,
i obiecuje świat mi przesłaniać
tylko kobieta może zrozumieć
o czym tu prawię, gdy się przebiera
nie mam co włożyć, o wierszu mówię,
wszystko noszone, jasna chol...a
AG 2016
to dzieło kobiety choć faceci tez potrafią oj potrafia .. pisac ..
Gdy napatoczy się przed oczy
Lustro co wzgardzi twym odbiciem
Ty się pudrować nie zaczynaj
Lecz sobie rękę podaj z życiem.
Bo czas załatać już tę próżnię
Życiem, co szuka własnej puenty
I nie mów, że najwcześniej później
Bo teraz jesteś zbyt zajęty.
Sam dobrze wiesz bywało różnie
Więc czas przeprosić czas za wczoraj
Lecz proszę, nie najwcześniej później
Bo na to dziś najlepsza pora.
A kiedy raz się już odważysz
Na prawdę co stroniłeś od niej
To wszystkich pozbądź się bagaży
Bo tak się idzie najwygodniej.
Krzysztof Cezary Buszman
NAJWCZEŚNIEJ PÓŹNIEJ
Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy z lasem,
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowa, jak za chleb
Rzeczywiście, tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Jerzy Harasymowicz
Odi profanum vulgus. Kościół czy kawiarnia,
Republika czy koni, wiec szewców czy armia,
Naród, gmina, rodzina, uczelnia, czytelnia -
Wszystko chaos i zgroza, i pustka śmiertelna.
I w tym hucznym stuleciu tyrańskiej wspólnoty,
Śród głupich wielkorządców i tępej hołoty,
Gdzie patos lwi rozdyma mrówczą krzątaninę,
Gromadząc ludzkość w nudną, mieszczańską rodzinę,
Gdzie pustego kościoła krzykliwi papieże
Na gruzach Babilonu - babilońskie wieże
Wznoszą pośród szwargotu wyszczekanych maszyn,
A chciwa czerń szpieguje samotność serc naszych,
W tym wieku rozjątrzonym, wydętym, okrutnym -
Przechodzę, mijam, milczę: obcy, zimny, smutny
Et arceo Julian Tuwim
czy urodę...
...są sytuacje kiedy wszystko się wypłaszcza...
...czy bogata...
czy też biedna...
...różnią się-nieznacznie...
puki nie zrzucisz z Nich płaszcza...
...Obie po prostu wtedy pozostają nagie...
mniej czy bardziej zawstydzone...
nieważna wtedy Ich pozycja...
...czy nazwisko...
...ważne by uległe były...
...bo wtedy z Nimi możesz zrobić wszystko...
..............7;45...
Jednemu marzy się kariera,
innemu konto pełne w banku
politykierom funkcja premiera
Markizowi zaś się śni... szatnia
koedukacyjna, tak gdzieś... o poranku
Tam....
dla każdej dziewczynki ma
jak zawsze słodkie ..malinki
Nie dziw, że są harde urodziwe panie,
wszak im gładsze jest drzewo,
tym trudniej wleźć na nie.
- Józef Ignacy Kraszewski -
">
nie, nie spuszczaj powiek chcę widzieć w twych oczach ten wstydliwy lęk.
Nie drżyj ma droga, przecież dobrze wiesz...
Chodź.
Zachłannym spojrzeniem zmyję twój wstyd,
dłońmi pokryję brzemienne milczenie,
wpiję usta by zabrać z nich drżenie.
Potem dłońmi jak wąż oplotę twe ciało
W świat rozkoszy zabiorę Cię całą.
Chodź....
Spełnienie w lekkich ruchach ciał.
Objąłem Cię całą wciąż mało.... mało....
Stłumiony krzyk....
Przyśpieszony rytm ....
Bicie serc
i ciepło ogarniające całą duszę mą.
Chodź....
W mroku zgasłej świecy
Widzę Cię wciąż.
...Zanurzcie mnie w niego
jakby różę w dzbanek
po oczy,
po czoło,
po snop włosa jasnego, -
niech mnie opłynie wkoło,
niech się przeze mnie toczy
jak woda całująca
Oceanu Wielkiego.
Niech zginie noc, poranek,
blask księżyca czy słońca,
lecz nich On we mnie wnika
jak skrzypcowa muzyka -
gdy do serca mi dotrze,
będę tym, co najsłodsze,
Nim.
...takie synchroniczne w pościeli pływanie...
...zgranie ruchów-zmieszanie oddechów...
...nieśpieszne przyjemności odnajdywanie...
zniknęła nad ranem wraz z moim portfelem,
zwlokłem się z posłania, nie przestając stękać,
popatrzyłem w lustro i cóż widzę - jeleń
Nie warto -
Krzyczy rozum,
Zaczekaj -
Szepcze serce.
Nie patrz
Tak na mnie,
Bo chcę
Cię coraz więcej.
Odkładając
Mnie na potem,
Nie odzyskasz
Z powrotem.