Blog użytkownika

Jarek1962

Publiczny wpis dostępny również bez logowania

Blog

Najnowsze wpisy użytkownika

NALEWKA Z ARONII CZYLI JAK SIĘ ZDROWO NAJ..BAĆ

Ale żeśmy się wczoraj naj..bali, ło matko bosko. A to wszystko przez
Kazka Muche i jego aronie.

Że człowiek na wsi musi pić, żeby żyć to każden wi. Ale nie każden wi
dlaczego człowiek na wsi żyje dłużej niż ten miastowy. A recepta jest
prosta, wszystko sie tu rozchodzi o djetem.

Nie od dziś wiadomo, że konserwowane dłużej leży. We wsi człowiek na
przednówku zdechłby, jak bura **cenzura** , gdybych nie zapasy. Szynke sie
wendzi pod powało, i jabka suszy, pietruche i marchew kopcuje, a
wszystko domowej roboty i dobrze zakunsyrwowane. I człowiek tysz sie
musi konserwować. No to my sie konserwujemy.

Na co dzień to my sie nalewko wiśniowo konserwujemy, abo jabolami. Jak
wypłata jest to sie elegentszom miksturom konserwujemy, bo se wermuta
kupimy. Co jakiś czas, co by kamieni na nerkach nie dostać płuczemy je
piwem   tak dla zdrowotności. Alkohol z nalewki dobrze wpływa na
krunżenie, siarka z jaboli stabilizuje połonczenia białkowe i pozwala na
lepszo budowe aminokwasów, a piwo wypłukuje szczawiany i insze
chol..rstwa z nerek. Taka dieta pozwala nam na długowieczność.

To co by sie dobrze zakonserwować. Kazek Mucha przyniósł wczora nalewke
z aronni. Muwie Wam palce lizać. A nalewka taka zdrowa jest, bo i
bioflawonidy i rutyne mo, i antocyjany, i witaminki wszelakie, i
wzmacnia ściany komórkowe i działa przeciwnowotworowo. Ot taki wiejski
lek na wszyckie niedomagania. Kazek mówi, że ta nalewka to lepsza jest
nawet od viagry. Jak se walnie szklanę to mu stoi jak świerk na mrozie,
a bzykanko później jest takie, że na końcu wsi słychać.

A przepis jest prosty jak sr..nie za chałupo:

Bierze się gar łot gotowania bielizny. Czyczwarte gara zasypuje sie
świerzo aronio, przesypujonc jo na zmiane warstwa aronni, warstwa
wiśniowych liści. To wszystko zalewa się zimno wodo, na pinć centymetrów
nad zielsko. Gotuje się godzine, a później przecedza. Później na każdy
litr soku dodaje się pół kila cukru i znowu sie godzinę gotuje. Na
koniec na 3 litry soku dodaje się litr spirytusu, miesza i przelewa do
butelek. Po wystygnięciu nalewka nadaje się do konserwacji.

A jak jeszcze by se tak miesiąc postała  uuuu  to by dopiero rarytas
był. Tyle, że u nas niestety nigdy nie wytrzymała jeszcze miesionca.

No i wczoraj Kazek przyniósł gonsiorek nalewki i żeśmy się nim raczyli.
Zocha schalała się jak świnia, aż zaczęła chrumkać i łazić na czworaka.
Kazek za knura chciał robić i jom bodnąć od tylca, ale go pogryzła, a ja
za pastucha robiłech. Impreza jak sie patrzy. A najważniejsze, że dziś
to nikt kaca nimo.

Mówie wam ta nalewka jest zdrowo jak ta lala i zdrowo sie można niom
narombać. Sprawdźcie, to doskonały wiejski przepis, nie pożałujecie i w
długowieczność zainwestujecie. A teraz u nos sezon na aronie się zaczon.




Komentarze

Dołącz do rozmowy pod wpisem