NALEWKA Z ARONII CZYLI JAK SIĘ ZDROWO NAJ..BAĆAle żeśmy się wczoraj naj..bali, ło matko bosko. A to wszystko przez Kazka Muche i jego
aronie. Że człowiek na wsi musi pić, żeby żyć to każden wi. Ale nie każden wi dlaczego człowiek na wsi żyje dłużej niż ten miastowy. A recepta jest prosta, wszystko
sie tu rozchodzi o djetem.
Nie od dziś wiadomo, że konserwowane dłużej leży. We wsi
człowiek na przednówku zdechłby, jak bura **cenzura** , gdybych nie zapasy. Szynke
sie wendzi pod powało, i jabka suszy, pietruche i marchew kopcuje, a wszystko domowej
roboty i dobrze zakunsyrwowane. I człowiek tysz sie musi konserwować. No to my sie
konserwujemy. Na co dzień to my sie nalewko wiśniowo konserwujemy, abo jabolami.
Jak wypłata jest to sie elegentszom miksturom konserwujemy, bo se wermuta kupimy. Co
jakiś czas, co by kamieni na nerkach nie dostać płuczemy je piwem tak dla
zdrowotności. Alkohol z nalewki dobrze wpływa na krunżenie, siarka z jaboli stabilizuje
połonczenia białkowe i pozwala na lepszo budowe aminokwasów, a piwo wypłukuje
szczawiany i insze chol..rstwa z nerek. Taka dieta pozwala nam na długowieczność. To co by sie dobrze zakonserwować. Kazek Mucha przyniósł wczora nalewke z aronni.
Muwie Wam palce lizać. A nalewka taka zdrowa jest, bo i bioflawonidy i rutyne mo, i
antocyjany, i witaminki wszelakie, i wzmacnia ściany komórkowe i działa
przeciwnowotworowo. Ot taki wiejski lek na wszyckie niedomagania. Kazek mówi, że ta
nalewka to lepsza jest nawet od viagry. Jak se walnie szklanę to mu stoi jak świerk na
mrozie, a bzykanko później jest takie, że na końcu wsi słychać.
A
przepis jest prosty jak sr..nie za chałupo: Bierze się gar łot gotowania bielizny.
Czyczwarte gara zasypuje sie świerzo aronio, przesypujonc jo na zmiane warstwa aronni,
warstwa wiśniowych liści. To wszystko zalewa się zimno wodo, na pinć centymetrów nad zielsko. Gotuje się godzine, a później przecedza. Później na każdy
litr soku dodaje się pół kila cukru i znowu sie godzinę gotuje. Na koniec na 3 litry
soku dodaje się litr spirytusu, miesza i przelewa do butelek. Po wystygnięciu nalewka nadaje
się do konserwacji.
A jak jeszcze by se tak miesiąc postała uuuu to by
dopiero rarytas był. Tyle, że u nas niestety nigdy nie wytrzymała jeszcze miesionca.
No i wczoraj Kazek przyniósł gonsiorek nalewki i żeśmy się nim raczyli. Zocha schalała się jak świnia, aż zaczęła chrumkać i łazić na czworaka. Kazek za
knura chciał robić i jom bodnąć od tylca, ale go pogryzła, a ja za pastucha robiłech.
Impreza jak sie patrzy. A najważniejsze, że dziś to nikt kaca nimo.
Mówie
wam ta nalewka jest zdrowo jak ta lala i zdrowo sie można niom narombać. Sprawdźcie, to
doskonały wiejski przepis, nie pożałujecie i w długowieczność zainwestujecie. A teraz u
nos sezon na aronie się zaczon.
|
Komentarze
Dołącz do rozmowy pod wpisem