Jadą dwie blondynki na rowerach. Po chwili jedna zatrzymuje się i wypuszcza powietrze z kół. Druga widząc to pyta się jej co robi.
- wypuszczam powietrze z kół, bo mam siodełko za wysoko.
Druga schodzi z roweru i przekręca kierownicę i siodełko. Pierwsza się pyta:
- a co ty robisz??
- zawracam nie będę jechała z taką idiotką.

Ksiądz zgubił się w górach, spotyka bacę:
- Baco, którędy do Zakopanego?
- A, za ile?
- jak to baco za ile. Za Bóg zapłać...
- A, to niech was Bóg prowadzi...

Co mają wspólnego informatyk i blondynka?
- Oboje żyją dzięki sztucznej inteligencji.

Idzie baca z wycieczką przez hale. Jeden z turystów pyta go na widok owiec:
- Baco, a ile tu będzie owiec?
Baca na to:
- No, zaroz wam police. Roz, dwo, tsy- bedzie sto czterdzieści dwie.
- Ojej baco, jak wy to tak szybko policzyliście?
- Dyć ta proste. Licze nogi, dziele przez cztery i mom.

- Cześć tato, wróciłem!
Ojciec siedzący przed komputerem, nie odrywając wzroku od monitora pyta:
- A gdzieś ty był?
- W wojsku tato...

Żona do męża (wyższe sfery oczywiście):
- Musimy zwolnić naszego szofera! Dzisiaj o mało mnie nie zabił!
- Zaraz zwolnić, dajmy mu drugą szansę ...

Nauczycielka mówi do dziewczynek w klasie:
- Jeśli Jasiu wpadnie i was obrazi - macie wstać i wyjść.
Po chwili Jasiu wpada do klasy i woła:
- Eeee... Kur*y, za rogiem nowy burdel budują !
Na to dziewczynki wstają i wychodzą.
- Gdzie ?! Dopiero fundamenty kładą !

- Twoje wypracowanie jest niezłe - mówi nauczycielka do Jasia. - Ale jest identyczne jak wypracowanie twojego kolegi z ławki. Wiesz, co to znaczy ?
- Że jego też jest niezłe ?...

- I znowu pała z historii ?!
- To przez Jagiełłę, tato...
- To nie zadawaj się więcej w tym łobuzem...

- Czego nauczyłeś się dzisiaj w szkole ? - pyta mama.
- Mówić całymi zdaniami.
- I co, nauczyłeś się ?
- No...

Na matematyce nauczyciel rozwiązuje równanie z jedną niewiadomą. Zapisuje niemal całą tablicę. Na koniec odwraca się i mówi:
- No i co ?! Teraz wiemy, że 'x' równa się 0.
- To straszne... - mówi Zosia. - Tyle liczenia na nic !

Widziałem twojego kolegę, który chodzi z tobą do 'budy' - mówi tata do syna.
- Azor ?
- Nie, Krystian.

Pchła do pchły:
- Gdzie w tym roku byłaś na wakacjach ?
- Na krecie.

W sklepie w sklepiesklepem, w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki ! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: " Ty zając, gdzie się wpychasz ?! Na koniec ! " I mach ! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: " Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu ! "

Zajączek zamówił ciastko i herbatę. Kelner przyniósł zamówiony deser, a zajączek poszedł do toalety.
- Kto zjadł moje ciastko ?! - pyta po powrocie.
- Ja, a bo co ? - odezwał się niedźwiedź.
- A dlaczego herbatki nie wypiłeś ?...