| Zakład psychiatryczny. Pacjent chodzi po korytarzu ze szczoteczką do zębów na smyczy. Podchodzi do niego lekarz i pyta: - Jak się czuje pański piesek? - Jaki pies? To przecież szczoteczka do zębów! Lekarz biegnie do swych kolegów powiedzieć, że pacjent wyzdrowiał. W tym momencie chory zwraca się do szczoteczki do zębów: - Te, Azor patrz, jak go wykiwaliśmy. |
09.12.2010 00:00:50, wojtek |
| Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje! |
09.12.2010 00:00:34, wojtek |
| Przychodzi kobieta do lekarza, wszędzie jest niebieska, zielona... Lekarz mówi: - o boże, co się pani stało? - panie doktorze, już nie wiem co mam dalej robić... Za każdym razem, kiedy mój mąż przychodzi do domu pijany, tłucze mnie. - hmm znam jeden absolutnie pewny i efektywny środek! W przyszłości, kiedy pani mąż przyjdzie pijany do domu, weźmie pani filiżankę herbaty rumiankowej i niech pani płucze gardło i płucze i płucze.... 2 tygodnie później przychodzi ta sama kobieta do tegoż lekarza, wygląda jak kwitnące życie... - panie doktorze, wspaniała rada!!, za każdym razem, kiedy mój mąż dobrze wcięty wtacza się do mieszkania, ja płuczę i płuczę gardło a on nic mi nie robi.. - Widzi pani, po prostu trzymać pysk zamknięty.. |
09.12.2010 00:00:08, wojtek |
| Wpada mężczyzna do domu teściowej. Gwałtownym ruchem rozpina koszulę odsłaniając klatkę piersiową i krzyczy: - Pluj mamusiu, pluj! - lekarz kazał smarować jadem żmij |
08.12.2010 23:59:14, wojtek |
| Przychodzi dziadek do lekarza a ten go poprosił o próbkę nasienia i dał mu słoiczek. Następnego dnia przychodzi i mówi do lekarza: - No, panie doktorze próbowałem normalnie, przez koc, pod pachą i nic..... poszedłem do żony a ona zębami, bez szczęki, przez koc, pod pachą i nic.... idę do sąsiadki a ta przez koc, pod kolanem, pod pachą - Ale sąsiadka panu....? - No słoika nie mogła otworzyć. |
08.12.2010 23:58:56, wojtek |
| - Co mówi blondynka, która urodziła dziecko? - "Ojej, to naprawdę moje?" |
08.12.2010 22:52:36, wojtek |
| Co robi blondynka na dachu? Drze pape ha ha ha |
08.12.2010 22:52:15, wojtek |
| Czym się rożni blondynka od deski do prasowania? - Desce czasami zacinają się nogi przy rozstawianiu |
08.12.2010 22:51:59, wojtek |
| Dlaczego blondynka kupuje kilka takich samych książek? Bo raz przeczytać nie wystarczy! |
08.12.2010 22:51:25, wojtek |
| Czym różni się blondynka od motoru? Na motorze się pierw jeździ a potem się go rozbiera... a z blondynką jest odwrotnie. |
08.12.2010 22:51:07, wojtek |
| Pyta Stasiu blondynki: Czy łosie są mięsożerne? Blondynka po długim namyśle: Łosi się nie je. |
08.12.2010 22:50:50, wojtek |
| Dlaczego blondynka ma białe zęby? Bo pomalowała korektorem.! |
08.12.2010 22:50:35, wojtek |
| Dlaczego blondynka śpi w okularach? - bo nie widzi co jej się śni |
08.12.2010 22:50:19, wojtek |
| Idzie ulicą blondynka i brunetka. blondynka-Czemu **cenzura** pisze się przez "ch"? brunetka-Myślę, ze dlatego aby był dłuższy o jedną literę. |
08.12.2010 22:49:55, wojtek |
| Blondynka siedzi na drzewie i szlocha. Podchodzi do niej gościu i się jej pyta: - Co się stało, czemu tu pani weszła? A ona: - A, bo jechali kibole i chciałam żeby mnie podrzucili. |
08.12.2010 22:48:27, wojtek |
