W kuluarach sejmowych poseł szepcze na ucho do posła:
– Żona zdradza cię z trzema naszymi kolegami z ławy.
Na to drugi, wzruszając bezradnie ramionami:
– Nic na to nie poradzę. Mają większość

Jest rok 2012. Minister finansów ogłasza, że nie ma powodu, by obawiać się kryzysu finansowego. Obawiać trzeba się było wcześniej, teraz już za późno.

Dlaczego polskie kluby piłkarskie przegrywają mecze?
- Bo obrońcy są pod krzyżem

- Jaką szkołę musi ukończyć polityk, żeby spełnił wszystkie swoje obietnice?
- Hogwart.

Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem?
Jestem wesoły Donek, prezydentem zaś jest Bronek.
Zdrożały: benzyna, cukier i gaz,
więc wam coś obiecam jeszcze raz!

Psychiatra mówi do pacjenta:
- Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Ta zła to, że ma pan Alzheimera.
- A ta dobra?
- Zapomni pan o tym, zanim pan wróci do domu.

co mówi tirówka po wyjściu z ciężarówki?
-baza wirusów została uzupełniona

Koleś poznał dziewczę w klubie, wylądowali u niego i wiadomo co dalej...
Laska po wszystkim mówi:
- Ale czad, jak ty to robisz? Możesz jeszcze raz?
Koleś na to:
- No pewnie, ale muszę się zdrzemnąć 10 min, a Ty w tym czasie trzymaj mnie obiema rękami za członka.
Po 10 minutach dziewczyna budzi kolesia - i co? Dasz radę?
Koleś bez problemu ponownie wyprawia cuda, wszystkie pozycje etc.
Ona znowu:
- Możemy powtórzyć?-
Tak, tylko się prześpię 10 min, a Ty trzymaj mnie za członka, tylko obiema rękami.
No i znowu ogień i tak do rana.
Rano panna się pyta:
- Wiesz co, ale powiedz mi, o co chodzi z tymi rękami? W czym Ci pomaga to trzymanie za członka?
On
- W sumie bez tego też dałbym radę, ale wiesz, słabo Cię znam, jeszcze byś mi chatę okradła.

Na podhalu górole rozmawiają o balu przebierańców
jeden mówi jo się przebiora za króla,drugi za zorro
a ty Baco za co się przebierzesz
A jo sie przebiora za łoscypek siedna się w rogu i byde śmierdzioł

Żona wita męża nad ranem:
- Wiesz, ty to jesteś bezczelny. Całą noc czekam na ciebie z wałkiem, a ty wracasz do domu trzeźwy?!

Kupił facet wielbłąda i dostał do niego instrukcję obsługi.
Jeżeli powiedziało się: ho! - to wielbłąd szedł, jeżeli ho-ho! - to wielbłąd biegł, jeżeli ho-ho-ho! to galopował.
Facet wsiadł na wielbłąda i rzekł: ho! - wielbłąd zaczął iść.
Powiedział ho-ho! - wielbłąd zaczął biec.
A gdy powiedział ho-ho-ho! wielbłąd zaczął galopować.
I tak sobie galopował, aż zobaczył przed sobą przepaść, a nie wiedział jak zatrzymać wielbłąda. Więc zaczął się modlić, a na końcu powiedział: amen.
Wielbłąd zatrzymał się jak wryty.
Facet pokręcił głową, odetchnął z ulgą i powiedział: ho-ho-ho.

Woźnica zaprzężoną w konia furmanką drze się po wsi wniebogłosy:
-węęęgiel przywiozłem, węęęgiel przywiozłem
na co koń się odzywa:
-nooo, tyyś przywiózł!

Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, ze w końcu zabłądził.
Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię.
Odwraca głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wk..., piana z pyska mu leci i mówi:
- Co tu robisz?
- Zgubiłem się...
- Ale czego się, k..., tak drzesz?
- Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże...
- No to, k..., ja usłyszałem. Pomogło ci?

Przychodzi babeczka do mięsnego, przygląda się mrożonym kurczakom.
Wybiera, przekłada, miesza, lecz nie znajduje dostatecznie dużego.
Woła ekspedientkę.
- Jutro będą większe?
- Nie, k..., nie będą. Przecież są martwe!!!

Żona: odkąd za Ciebie wyszłam, sprzątam, gotuję, piorę, nie mam się w co ubrać, nigdzie nie wychodzę - czuję się jak Kopciuszek!

Mąż: no widzisz, życie Ci się układa jak w bajce