\"Patrzę w niebo nie ma chmurki Deszczyk wali jednak z górki Dziwny jakiś trudna sprawa Bo gdzie padnie, żółta plama. Więc zadzieram oczy w górę Sąsiad swą wywalił rurę Strumyk płynie tak jak trzeba Mocz to a nie deszczyk z nieba. Dołączyła się sąsiadka Wciska cip.sko tam gdzie kratka Z wielkiej szpary jak z kranika Moczem ostro na mnie sika Dołączyła grupka dzieci Z ich fujarek też coś leci I nie kilka kropel spada To potężna jest kaskada Hej sąsiedzi co się stało? Gów.no sroczyk mi zatkało W umywalce włosów kupa I z sikaniem w domu du.pa. Zamknij okno mój sąsiedzie Bo teściowa z du.pą jedzie Zaraz będzie pewnie sra.ła Trzy dni przecież wstrzymywała. Przy barierce widać dup.sko Już szykuje się na kup.sko Na potęgę s.ra niecnota Breja w konsystencji błota Z nad barierki wali równo Z du.py teścia inne gó.wno Dalej córka z swym chłopakiem Także wystawiły sra.kę Teraz to już nie kapanie Tylko ostre osryw.anie A smród wali na potęgę Aż mi wykrzywiło gębę I parapet, kawał ściany Tynk dokładnie jest os.rany Mocz potokiem na dół płynie będzie śmierdzieć w mej chatynie. Zapach będzie zaje.bisty Nos na kwintę i wzrok szklisty I wam mówię ludzie szczerze Źle jest mieszkać na parterze wybaczcie...musiałam
\"Patrzę w niebo nie ma chmurki
Deszczyk wali jednak z górki
Dziwny jakiś trudna sprawa
Bo gdzie padnie, żółta plama.
Więc zadzieram oczy w górę
Sąsiad swą wywalił rurę
Strumyk płynie tak jak trzeba
Mocz to a nie deszczyk z nieba.
Dołączyła się sąsiadka
Wciska cip.sko tam gdzie kratka
Z wielkiej szpary jak z kranika
Moczem ostro na mnie sika
Dołączyła grupka dzieci
Z ich fujarek też coś leci
I nie kilka kropel spada
To potężna jest kaskada
Hej sąsiedzi co się stało?
Gów.no sroczyk mi zatkało
W umywalce włosów kupa
I z sikaniem w domu du.pa.
Zamknij okno mój sąsiedzie
Bo teściowa z du.pą jedzie
Zaraz będzie pewnie sra.ła
Trzy dni przecież wstrzymywała.
Przy barierce widać dup.sko
Już szykuje się na kup.sko
Na potęgę s.ra niecnota
Breja w konsystencji błota
Z nad barierki wali równo
Z du.py teścia inne gó.wno
Dalej córka z swym chłopakiem
Także wystawiły sra.kę
Teraz to już nie kapanie
Tylko ostre osryw.anie
A smród wali na potęgę
Aż mi wykrzywiło gębę
I parapet, kawał ściany
Tynk dokładnie jest os.rany
Mocz potokiem na dół płynie
będzie śmierdzieć w mej chatynie.
Zapach będzie zaje.bisty
Nos na kwintę i wzrok szklisty
I wam mówię ludzie szczerze
Źle jest mieszkać na parterze
wybaczcie...musiałam