Zawsze kiedy kłócą się rodzice najbardziej cierpią dzieci, zastanawiają się dlaczego tatuś krzyczy na mamusie i dlaczego mamusia płacze...
Dlaczego dorośli w swoich kłótniach nie pomyślą o tych dzieciach??
Dlaczego w takich momentach dorośli nie pomyślą, że ranią swoje dzieci??
Wypowiedzcie się na ten temat... (
Co o tym myślicie?!
Zuzanna
04.06.2010 r. 10:47:47
co o tym mysle? mysle, ze zyjesz i funkcjonujesz w jakiejs patologicznej rodzinie. Z palca sobie takiego tematu nie wyssalas! ;/
Zuzanna
04.06.2010 r. 15:38:03
Fakt, niechetnie rozmawia sie na takie tematy, co jest bledem spoleczenstwa. Wiekszosc takich proplemow nie wychodzi poza mury domu, co nie znaczy, ze rodziny sa idealnymi. U mnie bylo tak samo, tlumaczylam sobie to tym, ze tak jest w kazdej rodzinie, ze to normalne... Aczkolwiek teraz wiem, jak bardzo sie mylilam... Mam juz wlasna rodzine, ktora moglaby sluzyc za wzor. Ja, Maz, Dzieciaki w drodze i zero problemow(jak narazie). Ale i ja i Maz mamy swiadomosc tego, jak bylo i nie chcemy popelniac tych samych bledow. Zycia trzeba sie nauczyc i nie poddawac sie manipulacji otoczenia, w ktorym sie wychowujemy. Takze glowa do gory, wszystko sie ulozy, bo przeciez gorzec byc nie moze
Zuzanna
04.06.2010 r. 17:27:20
Neron - Testosteron ;D ;D ;D Wyprowadzka z domu niczego nie zalatwi... wiem to z autopsji! Ja chcialam zalatwic to w identyczny sposob, po czym woriclam do domu tydzien pozniej, zeby chronic Brata. Bylismy sobie jedynymi podporami i nadziejami na lepsze jutro... Dzis mieszkam zdala od Rodzicow i Brata, ale na szczescie wszystko wrocilo do normy. Wystarczyl jeden glosny krzyk rozpaczy z mojej strony! Wtedy zylam wylacznie dla Brata, byl moim azylem, ktory koil lzy kazdej nocy. Dzis wiem, ze gdybym wtedy nie walczyla z przeciwnosciami, ktore przynosil mi los, dzis nie byloby mnie tutaj. Teraz pozostal wylacznie zal za zabranie dziecinstwo i brak autorytetu ale i usmiech maluje sie na mojej twarzy, bo Rodzice wkoncu zrozumieli swoj blad, ktory ciagnal sie przez wiele lat
Zawsze kiedy kłócą się rodzice najbardziej cierpią dzieci, zastanawiają się dlaczego tatuś krzyczy na mamusie i dlaczego mamusia płacze...
(
Dlaczego dorośli w swoich kłótniach nie pomyślą o tych dzieciach??
Dlaczego w takich momentach dorośli nie pomyślą, że ranią swoje dzieci??
Wypowiedzcie się na ten temat...
Co o tym myślicie?!
co o tym mysle? mysle, ze zyjesz i funkcjonujesz w jakiejs patologicznej rodzinie. Z palca sobie takiego tematu nie wyssalas! ;/
Fakt, niechetnie rozmawia sie na takie tematy, co jest bledem spoleczenstwa. Wiekszosc takich proplemow nie wychodzi poza mury domu, co nie znaczy, ze rodziny sa idealnymi. U mnie bylo tak samo, tlumaczylam sobie to tym, ze tak jest w kazdej rodzinie, ze to normalne... Aczkolwiek teraz wiem, jak bardzo sie mylilam... Mam juz wlasna rodzine, ktora moglaby sluzyc za wzor. Ja, Maz, Dzieciaki w drodze i zero problemow(jak narazie). Ale i ja i Maz mamy swiadomosc tego, jak bylo i nie chcemy popelniac tych samych bledow. Zycia trzeba sie nauczyc i nie poddawac sie manipulacji otoczenia, w ktorym sie wychowujemy. Takze glowa do gory, wszystko sie ulozy, bo przeciez gorzec byc nie moze
Neron - Testosteron ;D ;D ;D Wyprowadzka z domu niczego nie zalatwi... wiem to z autopsji! Ja chcialam zalatwic to w identyczny sposob, po czym woriclam do domu tydzien pozniej, zeby chronic Brata. Bylismy sobie jedynymi podporami i nadziejami na lepsze jutro... Dzis mieszkam zdala od Rodzicow i Brata, ale na szczescie wszystko wrocilo do normy. Wystarczyl jeden glosny krzyk rozpaczy z mojej strony! Wtedy zylam wylacznie dla Brata, byl moim azylem, ktory koil lzy kazdej nocy. Dzis wiem, ze gdybym wtedy nie walczyla z przeciwnosciami, ktore przynosil mi los, dzis nie byloby mnie tutaj. Teraz pozostal wylacznie zal za zabranie dziecinstwo i brak autorytetu ale i usmiech maluje sie na mojej twarzy, bo Rodzice wkoncu zrozumieli swoj blad, ktory ciagnal sie przez wiele lat