forum

Rozrywka i uczucia

Cierpienie dzieci...

  1. Konto usunięte 03.06.2010 r. 18:00:38

    Zawsze kiedy kłócą się rodzice najbardziej cierpią dzieci, zastanawiają się dlaczego tatuś krzyczy na mamusie i dlaczego mamusia płacze...

    Dlaczego dorośli w swoich kłótniach nie pomyślą o tych dzieciach??

    Dlaczego w takich momentach dorośli nie pomyślą, że ranią swoje dzieci??

    Wypowiedzcie się na ten temat...   smutny   (

    Co o tym myślicie?!

  2. Zuzanna 04.06.2010 r. 10:47:47

    co o tym mysle? mysle, ze zyjesz i funkcjonujesz w jakiejs patologicznej rodzinie. Z palca sobie takiego tematu nie wyssalas! ;/

  3. Zuzanna 04.06.2010 r. 15:38:03

    Fakt, niechetnie rozmawia sie na takie tematy, co jest bledem spoleczenstwa. Wiekszosc takich proplemow nie wychodzi poza mury domu, co nie znaczy, ze rodziny sa idealnymi. U mnie bylo tak samo, tlumaczylam sobie to tym, ze tak jest w kazdej rodzinie, ze to normalne... Aczkolwiek teraz wiem, jak bardzo sie mylilam... Mam juz wlasna rodzine, ktora moglaby sluzyc za wzor. Ja, Maz, Dzieciaki w drodze i zero problemow(jak narazie). Ale i ja i Maz mamy swiadomosc tego, jak bylo i nie chcemy popelniac tych samych bledow. Zycia trzeba sie nauczyc i nie poddawac sie manipulacji otoczenia, w ktorym sie wychowujemy. Takze glowa do gory, wszystko sie ulozy, bo przeciez gorzec byc nie moze   uśmiechnięty  

  4. Zuzanna 04.06.2010 r. 17:27:20

    Neron - Testosteron ;D ;D ;D Wyprowadzka z domu niczego nie zalatwi... wiem to z autopsji! Ja chcialam zalatwic to w identyczny sposob, po czym woriclam do domu tydzien pozniej, zeby chronic Brata. Bylismy sobie jedynymi podporami i nadziejami na lepsze jutro... Dzis mieszkam zdala od Rodzicow i Brata, ale na szczescie wszystko wrocilo do normy. Wystarczyl jeden glosny krzyk rozpaczy z mojej strony! Wtedy zylam wylacznie dla Brata, byl moim azylem, ktory koil lzy kazdej nocy. Dzis wiem, ze gdybym wtedy nie walczyla z przeciwnosciami, ktore przynosil mi los, dzis nie byloby mnie tutaj. Teraz pozostal wylacznie zal za zabranie dziecinstwo i brak autorytetu ale i usmiech maluje sie na mojej twarzy, bo Rodzice wkoncu zrozumieli swoj blad, ktory ciagnal sie przez wiele lat   uśmiechnięty