Co zrobić gdy zostałes sam bez prawdziwych przyjaciół? gdy brak ci kogoś komu mógłbys powiedzieć o wszystkim? A nie mówie tu o chłopaku....tylko o przyjacielu czy przyjaciólce.
Stracona przyjaźń znieczula nas na pewien czas by po paru latach w najcięższej dla nas chwili ugodzić nas bardziej niż mogłybyśmy przypuszczać... jak sie ratowac??
Przecież nie wypada stać na ulicy z megafonem i krzyryczeć szukam przyjaciela...
Siedzi się w weekend w domu. Cisza jest tak głośna i rozpaczliwa że odbiera ochotę na wszystko.
Nie pomaga dobry film, książka, muzyka, spacer, bieg, płacz, złość, kot, pies, czekolada...nawet flaszka nie pomaga
Nic. Coś ssie cię w środku i masz ochotę zacząć wrzeszczeć. Krzyczeć! I krzyczysz ale po cichu, od środka rozdzierasz sama siebie i błagasz siły wyższe o pomoc i wsparcie. Boże postaw na mojej drodze człowieka w pełnym znaczeniu tego słowa. Ale nic się nie dzieje.
I co? I NIC... To straszne słowo...NIC...
nie ma z kim popłakac posmiac sie , nie ma komu powiedzieć jestem przy tobie i możesz na mnie liczyć
Nie ma nikogo...nie ma nikogo kto tak naprawde jest prawdziwy.....jedyny ...na zawsze
Mysle ze większosc z was tak ma ...lecz nie wszyscy sie przyznaja.
mam bogate zycie ...mam z kim pogadac i tak dalej ...lecz czuje ze to nie to .....
Jak sobie radzić? Co robić? Co począć?
Podzielcie się receptą na tą gorycz w środku i na to okropne NIC wewnątrz mnie.
Co zrobić gdy zostałes sam bez prawdziwych przyjaciół? gdy brak ci kogoś komu mógłbys powiedzieć o wszystkim? A nie mówie tu o chłopaku....tylko o przyjacielu czy przyjaciólce.
Stracona przyjaźń znieczula nas na pewien czas by po paru latach w najcięższej dla nas chwili ugodzić nas bardziej niż mogłybyśmy przypuszczać... jak sie ratowac??
Przecież nie wypada stać na ulicy z megafonem i krzyryczeć szukam przyjaciela...
Siedzi się w weekend w domu. Cisza jest tak głośna i rozpaczliwa że odbiera ochotę na wszystko.
Nie pomaga dobry film, książka, muzyka, spacer, bieg, płacz, złość, kot, pies, czekolada...nawet flaszka nie pomaga
Nic. Coś ssie cię w środku i masz ochotę zacząć wrzeszczeć. Krzyczeć! I krzyczysz ale po cichu, od środka rozdzierasz sama siebie i błagasz siły wyższe o pomoc i wsparcie. Boże postaw na mojej drodze człowieka w pełnym znaczeniu tego słowa. Ale nic się nie dzieje.
I co? I NIC... To straszne słowo...NIC...
nie ma z kim popłakac posmiac sie , nie ma komu powiedzieć jestem przy tobie i możesz na mnie liczyć
Nie ma nikogo...nie ma nikogo kto tak naprawde jest prawdziwy.....jedyny ...na zawsze
Mysle ze większosc z was tak ma ...lecz nie wszyscy sie przyznaja.
mam bogate zycie ...mam z kim pogadac i tak dalej ...lecz czuje ze to nie to .....
Jak sobie radzić? Co robić? Co począć?
Podzielcie się receptą na tą gorycz w środku i na to okropne NIC wewnątrz mnie.
niezam recepty
ale znam bul