Macie kogoś w rodzinie, bądź znajomego, kto cierpi na tą chorobę? Albo jeszcze lepiej - znacie kogoś, kto chorował na depresję, a kto z tego wyszedł jakoś sam, albo za pomocą innych życzliwych mu ludzi? A miałem okazję się przekonać, że jest to choroba straszna, wręcz czasami fatalna Kilka lat temu sąsiad mojej babci w wyniku tej choroby zmarł. Po prostu postanowił umrzeć. I umierał... Długo i boleśnie. Pewnie bardziej boleśnie dla swoich bliskich, bo sam był pochłonięty przez totalną apatię. Teraz mam koleżankę, która zdradza podobne objawy. Zażywa leki, ale nie jestem pewny, czy zgodnie z zaleceniem lekarza. Boję się czasami, czy nie przesadzi z nimi...
Smukon
10.05.2010 r. 00:27:54
Teraz muszę się kłaść spać, ale jutro tu wrócę
Konto usunięte
10.05.2010 r. 01:15:39
a so wy tu rozrabiacie
Konto usunięte
10.05.2010 r. 01:26:33
a ja odniose sie do tematu....
moja ciotka po rozstaniu z facetem popadła w straszna depresje...i nawet nie chcijcie wiedziec co robiła
wyladowała w prioszkowie......znaczy sie w psychiatryku.....lecz do dzis ma jakies takie dziwne odchyły swoje ....
Konto usunięte
10.05.2010 r. 01:31:47
powiem tak ...moze i brzydko ...ale ta \"głupota\" zostaje do konca zycia
Romantyk
10.05.2010 r. 09:24:52
Witaj.Sam prtzez to przechodziłem.Miałem mamę,która była chora na depresję.Opiekowałem się nią dwa lata.W tym czasie była dwa razy w szpitalu psychiatrycznym.Mojej mamie też nie pomogły tabletki i lekarz.Staraj się opiekować taką osobą,rozmawiać z Nią,pomagaj jej ubrać się i spożyć z Nią posiłek.Wtedy będzie Tobie trochę weselej,gdy ta osoba będzie wiedziała,że w Tobie ma oparcie.Umarła mnie w niedzielę drugiego maja.Teraz zostałem sam .Jest mnie smutno i mam pustkę w sercu.Szukam wciąż miłej i sympatycznej kobiety.Z którą można normalnie porozmawiać.Najchętniej z Radomia lub okolic.Trzymam się jakoś psychicznie.
Konto usunięte
10.05.2010 r. 12:57:58
cięzko jest z tego wyjsc wydaje sie nam juz czasami ze to minęlo po długoletnim leczeniu a potem jednak to wraca faktycznie nie ma na to zadnego lekarstwa i specjalisci są bezsilni
Smukon
10.05.2010 r. 21:30:59
Romantyk, trzymaj się! Na tym serwisie na pewno nie jesteś sam w samotności. Siedzę tu od jakiegoś czasu i zdążyłem się zorientować, że z 90% z nas obecnych łączy to samo Ja osobiście jestem sam, mimo, że nie narzekam na brak zainteresowania ze strony kobiet. Ale dziwacy tak mają... Jestem już chyba przyzwyczajony do \"wolności\" i rzadko mnie nachodzi ta tęsknota...
Smukon
10.05.2010 r. 21:32:36
Jowita też słyszałem o tych tabletkach od pewnej znajomej... Ona co prawda nie bierze je regularnie, ale okresowo, bo te stany mają regularne nawroty...
Romantyk
11.05.2010 r. 10:24:50
Witaj.Trzeba być cierpliwym.Być może są leki,które podajemy.Zresztą pobyty w szpitalu niewiele zmieniają.W domu chociaż możemy otoczyć chorego miłą i czułą opieką.Potrafimy mieć serce dla naszych bliskich,którzy są chorzy.Dlatego osoby,które opiekują się chorymi na depresje mają dar empatii.
Macie kogoś w rodzinie, bądź znajomego, kto cierpi na tą chorobę? Albo jeszcze lepiej - znacie kogoś, kto chorował na depresję, a kto z tego wyszedł jakoś sam, albo za pomocą innych życzliwych mu ludzi? A miałem okazję się przekonać, że jest to choroba straszna, wręcz czasami fatalna
Kilka lat temu sąsiad mojej babci w wyniku tej choroby zmarł. Po prostu postanowił umrzeć. I umierał... Długo i boleśnie. Pewnie bardziej boleśnie dla swoich bliskich, bo sam był pochłonięty przez totalną apatię. Teraz mam koleżankę, która zdradza podobne objawy. Zażywa leki, ale nie jestem pewny, czy zgodnie z zaleceniem lekarza. Boję się czasami, czy nie przesadzi z nimi...
Teraz muszę się kłaść spać, ale jutro tu wrócę
a so wy tu rozrabiacie
a ja odniose sie do tematu....
moja ciotka po rozstaniu z facetem popadła w straszna depresje...i nawet nie chcijcie wiedziec co robiła
wyladowała w prioszkowie......znaczy sie w psychiatryku.....lecz do dzis ma jakies takie dziwne odchyły swoje ....
powiem tak ...moze i brzydko ...ale ta \"głupota\" zostaje do konca zycia
Witaj.Sam prtzez to przechodziłem.Miałem mamę,która była chora na depresję.Opiekowałem się nią dwa lata.W tym czasie była dwa razy w szpitalu psychiatrycznym.Mojej mamie też nie pomogły tabletki i lekarz.Staraj się opiekować taką osobą,rozmawiać z Nią,pomagaj jej ubrać się i spożyć z Nią posiłek.Wtedy będzie Tobie trochę weselej,gdy ta osoba będzie wiedziała,że w Tobie ma oparcie.Umarła mnie w niedzielę drugiego maja.Teraz zostałem sam .Jest mnie smutno i mam pustkę w sercu.Szukam wciąż miłej i sympatycznej kobiety.Z którą można normalnie porozmawiać.Najchętniej z Radomia lub okolic.Trzymam się jakoś psychicznie.
cięzko jest z tego wyjsc wydaje sie nam juz czasami ze to minęlo po długoletnim leczeniu a potem jednak to wraca faktycznie nie ma na to zadnego lekarstwa i specjalisci są bezsilni
Romantyk, trzymaj się!
Na tym serwisie na pewno nie jesteś sam w samotności. Siedzę tu od jakiegoś czasu i zdążyłem się zorientować, że z 90% z nas obecnych łączy to samo
Ja osobiście jestem sam, mimo, że nie narzekam na brak zainteresowania ze strony kobiet. Ale dziwacy tak mają...
Jestem już chyba przyzwyczajony do \"wolności\" i rzadko mnie nachodzi ta tęsknota...
Jowita też słyszałem o tych tabletkach od pewnej znajomej... Ona co prawda nie bierze je regularnie, ale okresowo, bo te stany mają regularne nawroty...
Witaj.Trzeba być cierpliwym.Być może są leki,które podajemy.Zresztą pobyty w szpitalu niewiele zmieniają.W domu chociaż możemy otoczyć chorego miłą i czułą opieką.Potrafimy mieć serce dla naszych bliskich,którzy są chorzy.Dlatego osoby,które opiekują się chorymi na depresje mają dar empatii.