bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj
Olga
25.06.2009 r. 19:57:52
A dlaczego niektórzy słuchają hip hopu a inni rocka? Niezbyt trafione pytanie. Ja wolę nie wierzyć w miłość i być szczęśliwa, niż <jak to robi większość ludzi> wierzyć w ogromną, niegasnącą miłość, czekać na nią pół życia a potem po kilku latach cierpieć, bo partner/partnerka dali im kosza... Nie mam powodów, żeby w nią wierzyć, tak samo jak nie mam powodów by wierzyć w Boga. I gwarantuję Ci, że wcale nie jestem nieszczęśliwa
Konto usunięte
25.06.2009 r. 20:04:09
dlatego tak sadza bo jeszcze jej nie doswiadczyli
Konto usunięte
25.06.2009 r. 21:50:32
Prosze o wypowiedzi
Olga
25.06.2009 r. 21:50:32
Miłość zależy od doświadczenia?! A przepraszam.... z której strony? To znaczy, że co? Teraz jestem w związku, kocham mojego chłopaka, uważam, że jest to prawdziwa miłość a te wszystkie inne, poprzednie związki, które też były związkami z miłości to już przeszłość, i mimo, że wtedy też uważałam, że to miłość, to nie ważne, bo byłam głupia i się pomyliłam, tak?. Nie rozumiem Was... naprawdę! Wszyscy będący w związkach uważają, że to jest to na co czekali całe życie, że to jest ta jedna jedyna osoba, którą mogą pokochać, ta "brakująca połóweczka"... A po kilku latach związek się rozpada. A dlaczego? A dlatego, że to nie była miłość, bo ta nie istnieje Ale możecie sobie nazywać tę fenyloetyloaminę miłością... Prościej się to pisze
bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj
A dlaczego niektórzy słuchają hip hopu a inni rocka? Niezbyt trafione pytanie. Ja wolę nie wierzyć w miłość i być szczęśliwa, niż <jak to robi większość ludzi> wierzyć w ogromną, niegasnącą miłość, czekać na nią pół życia a potem po kilku latach cierpieć, bo partner/partnerka dali im kosza... Nie mam powodów, żeby w nią wierzyć, tak samo jak nie mam powodów by wierzyć w Boga. I gwarantuję Ci, że wcale nie jestem nieszczęśliwa
dlatego tak sadza bo jeszcze jej nie doswiadczyli
Prosze o wypowiedzi
Miłość zależy od doświadczenia?! A przepraszam.... z której strony? To znaczy, że co? Teraz jestem w związku, kocham mojego chłopaka, uważam, że jest to prawdziwa miłość a te wszystkie inne, poprzednie związki, które też były związkami z miłości to już przeszłość, i mimo, że wtedy też uważałam, że to miłość, to nie ważne, bo byłam głupia i się pomyliłam, tak?. Nie rozumiem Was... naprawdę! Wszyscy będący w związkach uważają, że to jest to na co czekali całe życie, że to jest ta jedna jedyna osoba, którą mogą pokochać, ta "brakująca połóweczka"... A po kilku latach związek się rozpada. A dlaczego? A dlatego, że to nie była miłość, bo ta nie istnieje
Ale możecie sobie nazywać tę fenyloetyloaminę miłością... Prościej się to pisze