Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
18.01.2010 08:49 · ID 88446
Szacunek do kobiet
Chamstwo wzgledem kobiet jest bardzo czesto spotykanym zjawiskiem ....hmm pisze o tym dlatego bo wczoraj byłam swiadkiem takiego zdarzenia na ulicy...jak facet bluzgał na swoja kobiete od najgorszych..wyciagał do niej rece...
Inny przykład z którym sie czesto spotykam ...czesto faceci maja taka tendencje...ze w towarzystwie przy kolegach chwala sie ile razy zdradzili swoja kobiete ....i w taki sposób...mysle ze psuja jej opinie.....
mnie osobiscie to strasznie zraża..jeden i drugi przykład sa dla mnie niewyobrazalne...czy mozna sie tak zachowywac????
Inny przykład z którym sie czesto spotykam ...czesto faceci maja taka tendencje...ze w towarzystwie przy kolegach chwala sie ile razy zdradzili swoja kobiete ....i w taki sposób...mysle ze psuja jej opinie.....
mnie osobiscie to strasznie zraża..jeden i drugi przykład sa dla mnie niewyobrazalne...czy mozna sie tak zachowywac????
Dyskusja
176
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
UNKOWNBOY..NIE ROZPISAŁEŚ ..SIĘ ..HA,HA,HA,HA,
..TOŻ TO WYPRACOWANIE ...HA,HA,HA
Sylwia: mam nadzieję że jesteś już w drodze do apteki - przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą...
Polecam panthenol w sparay'u lub w żelu w zależności od stanu skóry (stopnia oparzenia), jeśli nie masz żywej rany z wysiękami... Na pewno nie polecam stosowania czegoś w stylu białka jaja kurzego...
"sama se nie nasiusiam" - niestety nawet gdyby była to propozycja (świnia jestem, wiem) to i tak nie proponuję moczu innych osób (choćby kwestie wirusologiczne - głupio by było jakiegoś syfa złapać, nie mając z tego większej przyjemności), choć na oparzenie też bym się zastanowił, mocz jest dużo skuteczniejszy na swoiste zmiany skórne (chodzi o działanie toksyn w głównej mierze)...
No to na tyle w kwestii porad prawnych i medycznych...
Wracam do szacunku do kobiet...
Moim zdaniem zasada jest prosta:
ja nie szanuję siebie -> inni nie szanują mnie -> ja nie szanuję innych -> inni nie szanują mnie -> ja nie szanuję innych -> ja nie szanuję siebie -> (...)
Oczywiście pominę konkretne przykłady, szkoda na nie teraz miejsca i czasu, poza tym tą kwestię ogarnąłem chyba dość jasno w skrócie myślowym (poprzedni post)...
Zachowanie człowieka - zwierzęcia stadnego - jest regulowane i normowane przez jego stado: globalnie społeczeństwo, kręgi znajomych, społeczności w których się udziela, dom rodzinny, sąsiedztwo, etc... Na każdym poziomie rzędu wielkości "stada" panują konkretne zasady, nie koniecznie jasno określone i zapisane gdziekolwiek...
W każdym razie myślę, że wiele problemów wynika z "cichego przyzwolenia", jak to ktoś ujął w innym wątku, ludzie wolą "nie widzieć" bo tak jest lepiej/wygodniej...
Oczywiście sama postawa "społeczności" w każdym przypadku będzie mało skuteczna (czy to profilaktycznie czy w kwestii egzekucji "nagrody" za niecne czyny), bez konsekwentnego działania, czy wsparcia całego systemu (między innymi aspekt ustawodawczo-wykonawczo-sądowniczo-penitencjarny...
Łańcuch jest tak słaby jak najsłabsze ogniwo... Niestety żadna kultura nigdy nie poradzi sobie z "eliminacją" ze swych kręgów "jednostek niepożądanych" bez stosowania rozwiązań kontrowersyjnych, czy też będących w jakimś sensie moralnie na poziomie tych jednostek...
Często żeby dogadać się z jednostką niżej funkcjonującą (zrozumieć ją) trzeba zejść do jej poziomu (czy to mentalnego, językowego, etc.)... Przykład: co z tego że znamy dziesięć języków, jak i tak z osobą która go nie zna i tak najskuteczniej porozumiewamy się na migi?
Mógłbym pisać i pisać i pisać, ale sobie na razie daruję... Wracam do pracy
Pozdrawiam...
A co z brakiem szacunku dla mężczyzn?
Głośno się mówi o wielu sprawach jaka to Kobieta jest biedna, a o sprawach poniżanych mężczyzn przez małżonki nikt nie mówi... Już pomijam kwestię przyznawania praw rodzicielskich...
Kto pamięta film pt. "Tato"? (Linada, Segda, Pazura, etc...)
Spraw podobnych jest wiele...
Ale rozumiem że wątek ten dotyczy szacunku dla Kobiet, co im się oczywiście należy (nie za piękne oczy) - bo w końcu o nas (ale nie tylko) świadczy nasze zachowanie wobec innych osób, bo w końcu wynika ono ze "wzorców" wyniesionych z domu rodzinnego...
Już się chwilowo przestaję wymądrzać
Pozdrawiam raz jeszcze...
Więc do dzieła, proponuję stawać zawsze w obronie godności Kobiety... Tylko żebyście zawsze słusznie oceniali kto jest katem i oprawcą a kto ofiarą...
Tylko - jeśli mówimy o sprawach nieposzanowania w związkach - bardzo często to "sprawa" kobiet aby zakończyć relacje z facetem takiego a nie innego pokroju. Bardzo często brakuje im - no właśnie czego? Odwagi? Wolą być poniżane niż się postawić i uwolnić... Albo mają chore wyobrażenie że to dla dobra dzieci, etc.... Często musi dojść do tragedii, żeby jedna z drugą się zastanowiła czy warto... Pamiętajcie - rodziców i dzieci się z reguły nie wybiera... W naszej kulturze partnera/partnerkę z reguły można wybrać sobie samemu... Zawsze jest jakieś wyjście...
Ale tradycyjnie wracając do głównego tematu wątku...
Najważniejsze w tym wszystkim z naszej strony jest to, abyśmy nie tylko potępiali takich ludzi/zachowania/sytuacje, ale też nie stali biernie...
Tylko niestety często jest tak, że gdy mężczyzna staje w obronie "pokrzywdzonej" kobiety, to staje się ofiarą wyśmiania, etc.... Bo ONE zazwyczaj wolą "nie pogarszać" sytuacji i odwracają kota ogonem... Misiaczek zwyzywał ją od najgorszych, zrobił z niej szmatę, dostał w pysk - a ona się lituje... Nie można pomóc komuś kto tej pomocy nie chce (nie można uszczęśliwiać nikogo na siłę), ani też nie można pomóc komuś, kto potrzebuje pomocy, ale sam nie chce pracować/współpracować licząc, że inni zrobią to za niego...
Miłego