Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
09.08.2012 21:38 · ID 820129
Kącik poezji
pisanej , śpiewanej , nasze ulubione wiersze , wierszydła , może autorskie debiuty m-kontaktowiczów ? bo niby dlaczego proza życia miałaby nas stratować wdeptać w błoto codzienności
Dyskusja
1664
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
Krótko o niedopasowaniu
On za-kochany
Ona za-obojętna
Ch.
M. Świetlicki
Orhan Pamuk
Alan Bennett
Haruki Murakami "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"
"Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej"
Jonasz Kofta
Tove Jansson "Podróż z małym bagażem. Opowiadania"
"Wiecie dlaczego bywają takie noce
Kiedy nie śnicie?
Kiedy panuje mrok?
I całkowita cisza?
Cóż, oto przyczyna:
Po prostu są to noce
kiedy śnicie się komuś innemu.
Dlatego nie występujecie w swoich snach.
Po prostu
jesteście zajęci.
Gdzie indziej."
Laurie Anderson "Czyjś inny sen"
F. Dostojewski
"Zakochaj się we mnie
Ja się odwzajemnię
Wczepimy się w siebie
Bez tchu i bez-dennie
Ja w tobie się skryję
Ty skryjesz się we mnie
Śmierć nas będzie szukać
Po świecie daremnie. ”
J. Baran
...naucz się czytać z moich oczu...
...postaraj doszukać się przesłania...
...mimo że moje dłonie trafiają w pustkę...
...zapomnij...
...wybacz...
...żyj i na nowo...
...purpury kolorem swoje JA...namaluj...
...bądź taką jaką nigdy dla niego nie byłaś...
...otwórz dla mnie serce...
...ja czekam...
...zegar tyka...
...czas...czas...czas...
...jak najmniej go zmarnuj...
...11:36...
Operacja wyrwania serca
przeprowadzona w normalnych warunkach
jest całkowicie bezbolesna.
Trwa od dwóch do trzech minut.
Zostaje po tym blizna,
zwana również świętym spokojem.
A. Osiecka
V. Woolf
Chavela Vargas
Czasami patrzę w bezlitosne oczy lustra
Nieufnie badam milimetry snów
Szkicuję mapy, kroplą krwi powlekam usta
l badam prawdę podsłuchanych słów
A kiedy patrzę w Twoich oczu lustra
Trwożliwie słucham rytmu Twego snu
Uważnie czytam echa słów na Twoich ustach
Szukam ratunku w magii Twoich słów
Alchemia Twoich spojrzeń
Alchemia snów
Alchemia Twoich spojrzeń
Mów, mów
Alchemia słów ....
M. Ostrowska
w plątaninie Twoich włosów...
...wszak do ogrodów rozkoszy...
zdążają te dłonie...
...by prawdę odkryć...
...prawdę prawdziwą...o Tobie...
...........................................
...bo choć wszystkie smaki-smaków...
poznały już moje usta...
...to ciągle mają niepojęty niedosyt...
...i drżąc w pragnieniu...
... obumarłe są...
spękane i suche...
...gdyż tylko Ty...
potrafisz je...i mnie odmienić...
.................................................
...czy jednak zechcesz...?...
...10:40...zaczerpnięte ze snu...
Jeremi Przybora
Łyk słabych promieni
Esencji jeszcze brak
Przebija się subtelnie
Próbując nadać smak
Zatopić marzenia
W słonecznej zmarzlinie
By już nie odnaleźć
Na zawsze niech zginie
Subtelne podłoże
Z chmur jest utkane
Budujesz z lekkością
Niech tak zostanie.
Mechaa
"Nic. Dodaje tylko tyle, że będziesz bała się, że jeszcze raz w to wejdziesz. To nie jest w żaden sposób romantyczne, oczyszczające ani wspaniałe. Mam duży problem z udawaniem silniejszej, niż jestem w rzeczywistości – jeśli więc czegoś mnie to nauczyło, to tego, żebym trochę zbastowała, była dla siebie bardziej wyrozumiała. Słabo mi to wychodzi. To nauka na całe życie."
M. Halber
gdy oczy nadal
w kolorze nadziei
z ufnością spoglądają
w niebo
jeszcze tyle
przed tobą
jaśminowych świtów
i świerszczy grania
pod nocnym niebem
pobiegnij boso
przez zielone łąki
znajdź drugi
koniec tęczy
niewiele trzeba by
słońcu skraść uśmiech
wystarczy że uwierzysz
Iکқяa
tak czasem
zasnąć na
poduszkach
twoich dłoni
w odmętach
Lete
zanurzyć
wspomnienia
i niczym
Feniks
odrodzić
się na nowo
tylko tyle
i aż tyle
by żyć
K. Varga
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości"
Małgorzata Hillar "My z drugiej polowy XX wieku"
M. Hłasko
Mały człowieczek wciąż kitrał swe kompleksy
Wchodził szeroko jakby czuł się najlepszy
Zawsze kupował sex nie miał wspomnień z szybkich akcji
Z dziwnych miejsc ze swoją ex bo nigdy nie miał ex
Miał gest i souveniry dla silniejszych
Miał też cięty język i na oriencie zmysły
Jak wyczuwał słabość był pierwszy do robienia krzywdy
Mocno dbał o jej jakość i nie odpuszczał nigdy
Mały człowieczek kręcił swoją karuzelę
Cale życie udowadniał światu, że nie jest frajerem
Nie było celu bo tylko to było celem
Prawdy nie było też tylko totalne złudzenie
Wciąż próbował zachować twarz jakoś...
Lubił atakować by maskować własną słabość
Miał pogardę **cenzura** ską dla samego siebie w oczach
Bo kto nienawidzi świata sam siebie nie pokocha
Co ty komu tutaj chcesz udowodnić?
Od lat wielu, miesięcy, tygodni
Ten co robi to, na co ma ochotę
I ma za to sos dla ciebie tutaj jest niewygodny?
Nienawidzi go za to z musu
Nie ma oczu, nie ma ust, nie ma uszu
Mały człowieczek, metr pięćdziesiąt w kapeluszu
Co ty komu tutaj chcesz udowodnić?
Od lat wielu, miesięcy, tygodni
Ten co robi to, na co ma ochotę
I ma za to sos dla ciebie tutaj jest niewygodny?
Nienawidzi go za to z musu
Nie ma oczu, nie ma ust, nie ma uszu
Mały człowieczek, metr pięćdziesiąt w kapeluszu
Tropiciel fermentu, entuzjasta kpiny
Harcerzyk ulicy i listonosz złej nowiny
Wypociny wizerunku pochłaniały godziny
Nieważne kim był, ważne kim był w oczach innych
Mały człowieczek lubił słabość wykorzystać
Wszystkich zjebać by samemu twardo wypaść
Niszczyć lepszych kochał z nieopisaną pasją
Łapał ich za słowa by ukoić swoją zazdrość
Taka rasa - strażnik zasad w tamtych czasach
Był moment, że uśmiech **cenzura** a w **cenzura** iał całe miasto
A on był sprytny, jak nikt rozgrywał innych
Napuszczał ich na siebie sam stając się silnym
Mały człowieczek bał się świata niczym dżumy
Z tego strachu sam na huki brał tłumy
W kalendarz kopnął na serce
Kiedyś ściął się wreszcie,
Że zmarnował życie
Będąc wciąż małym człowieczkiem
Co ty komu tutaj chcesz udowodnić?
Od lat wielu, miesięcy, tygodni
Ten co robi to, na co ma ochotę
I ma za to sos dla ciebie tutaj jest niewygodny?
Nienawidzi go za to z musu
Nie ma oczu, nie ma ust, nie ma uszu
Mały człowieczek, metr pięćdziesiąt w kapeluszu
Co ty komu tutaj chcesz udowodnić?
Od lat wielu, miesięcy, tygodni
Ten co robi to, na co ma ochotę
I ma za to sos dla ciebie tutaj jest niewygodny?
Nienawidzi go za to z musu
Nie ma oczu, nie ma ust, nie ma uszu
Mały człowieczek, metr pięćdziesiąt w kapeluszu
Nie mów... Nie mów... Nie mów... Nie mów...
Sokół i Marysia Starosta
Mały człowieczek (feat. VNM)