Było sobie takie średnio dobrane małżeństwo: żona - dewotka, a mąż - pijak. Pewnego razu żona zdenerwowana na męża mówi:
- Słuchaj, nawróciłbyś się, poszedł do kościoła...
- Nie, stara mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami.
- A za sto złotych? - pyta małżonka.
- A, za 100 to spoko.
Przyszła niedziela, mąż poszedł do kościoła, a żona sobie myśli: "Pójdę, zobaczę co on tam robi". Przyszła do kościoła, patrzy a mąż chodzi po całym kościele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do ołtarza itp. Zdziwiona podchodzi i pyta, co on najlepszego wyprawia. A mąż na to:
- Zrzuta była i nie wiem gdzie piją...
Konto usunięte
10.12.2009 r. 21:54:21
Konto usunięte
10.12.2009 r. 23:01:02
rozerwało mi drugi bok
Monika
10.12.2009 r. 23:12:25
Romantyk
11.12.2009 r. 10:07:29
Przychodzi facet do lekarza i mówi:--Mam problem z alkoholem.Lekarz na to:--No to musi się pan oduczyć pić.--Nie mogę.Rano wstaję a budzik do mnie:"kac-kac".Idę do dużego pokoju,a tam duży zegar:"bim-ber".Wychodzę na dwór,a tam pies:"bełt,bełt".Idę do pracy przez las i słyszę żmiję"ssseta,ssseta"Wracam z pracy i słyszę kolegów jak się ze mnie śmieją -flachacha,flachacha.I jak tu z nimi nie wypić?
Było sobie takie średnio dobrane małżeństwo: żona - dewotka, a mąż - pijak. Pewnego razu żona zdenerwowana na męża mówi:
- Słuchaj, nawróciłbyś się, poszedł do kościoła...
- Nie, stara mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami.
- A za sto złotych? - pyta małżonka.
- A, za 100 to spoko.
Przyszła niedziela, mąż poszedł do kościoła, a żona sobie myśli: "Pójdę, zobaczę co on tam robi". Przyszła do kościoła, patrzy a mąż chodzi po całym kościele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do ołtarza itp. Zdziwiona podchodzi i pyta, co on najlepszego wyprawia. A mąż na to:
- Zrzuta była i nie wiem gdzie piją...
Przychodzi facet do lekarza i mówi:--Mam problem z alkoholem.Lekarz na to:--No to musi się pan oduczyć pić.--Nie mogę.Rano wstaję a budzik do mnie:"kac-kac".Idę do dużego pokoju,a tam duży zegar:"bim-ber".Wychodzę na dwór,a tam pies:"bełt,bełt".Idę do pracy przez las i słyszę żmiję"ssseta,ssseta"Wracam z pracy i słyszę kolegów jak się ze mnie śmieją -flachacha,flachacha.I jak tu z nimi nie wypić?