Nie wiem czemu ani jak.
Wzruszył mnie twych wielki blask.
Czy twe oczy, czy twa mina.
Sympatyczna żeś dziewczyna.
Blask twej uśmiechniętej twarzy.
Wzbudza w myślach wiele marzeń.
Mógłbym patrzeć godzinami.
Obsypywać cie kwiatami.
Zastanawiam się w tej chili.
Czy byśmy szczęśliwi byli.
W słońcu w deszczu lub gdy wiatr.
Mieli własny piękny świat.
To już koniec pięknych słów.
Życzę kolorowych snów.
Śpij spokojnie w swoim łóżku.
Mój uroczy ty kwiatuszku.
Przyszła do mnie tak nagle, niczym woda i wiatr.
Rozpaliła uczucia, które są w każdym w nas.
Przyszła do mniew południe, kiedy słońca był żar.
Tego właśnie mi było, tego było mi brak.
Przyszła do mnie znienacka nie pytała o nic.
Tylko o niej myślałem, dla niej chciałem żyć.
Była zemną co tydzień, była nawet co dnia.
Zastanawiałem się ciągle, co jeszcze mi da.
Przyszła do mnie w sobotę, kiedy chciało się pić.
Skosztowałem słodyczy i zachciało się żyć.
Była silna jak burza i gorąca jak żar.
Przyszedł dzień w którym to, prysł piękny czar.
Przyszła do minie tak nagle i odeszła też tak.
I skończyła się miłość i zawalił się świat.
I zostały wspomnienia, to co było w nas.
To co czułem do ciebie, nie odbierze mi czas.
Chociaż lata mijają, chociaż nie ma cię już.
Jednak chciałbym z tobą, zobaczyć się znów.
Nie wiem czemu ani jak.
Wzruszył mnie twych wielki blask.
Czy twe oczy, czy twa mina.
Sympatyczna żeś dziewczyna.
Blask twej uśmiechniętej twarzy.
Wzbudza w myślach wiele marzeń.
Mógłbym patrzeć godzinami.
Obsypywać cie kwiatami.
Zastanawiam się w tej chili.
Czy byśmy szczęśliwi byli.
W słońcu w deszczu lub gdy wiatr.
Mieli własny piękny świat.
To już koniec pięknych słów.
Życzę kolorowych snów.
Śpij spokojnie w swoim łóżku.
Mój uroczy ty kwiatuszku.
Przyszła do mnie tak nagle, niczym woda i wiatr.
Rozpaliła uczucia, które są w każdym w nas.
Przyszła do mniew południe, kiedy słońca był żar.
Tego właśnie mi było, tego było mi brak.
Przyszła do mnie znienacka nie pytała o nic.
Tylko o niej myślałem, dla niej chciałem żyć.
Była zemną co tydzień, była nawet co dnia.
Zastanawiałem się ciągle, co jeszcze mi da.
Przyszła do mnie w sobotę, kiedy chciało się pić.
Skosztowałem słodyczy i zachciało się żyć.
Była silna jak burza i gorąca jak żar.
Przyszedł dzień w którym to, prysł piękny czar.
Przyszła do minie tak nagle i odeszła też tak.
I skończyła się miłość i zawalił się świat.
I zostały wspomnienia, to co było w nas.
To co czułem do ciebie, nie odbierze mi czas.
Chociaż lata mijają, chociaż nie ma cię już.
Jednak chciałbym z tobą, zobaczyć się znów.