Są dwie rzeczy, na które można patrzeć bez końca: zachód słońca i parkującą kobietę.

Kobieta ma w życiu trzy okresy:
w pierwszym działa na nerwy ojcu
w drugim mężowi
w trzecim zięciowi.

Jest Rus, Czech i Polak.
Znaleźli skrzynię jabłek.
Musieli się jakoś podzielić.
Polak mówi:
- kto wymyśli wierszyk bierze jabłko.
Rus mówi:
- Mickiewicz pisze piękne wiersze więc wezmę jabłko pierwsze.
Czech:
- Mickiewicz pisze wiersze długie więc wezmę jabłko drugie.
Polak mówi:
- A **cenzura** Wam wszystkim w dupę, biorę jabłek całą kupę.

Jest Rus, Czech i Polak.
Znaleźli skrzynię jabłek.
Musieli się jakoś podzielić.
Polak mówi:
- kto wymyśli wierszyk bierze jabłko.
Rus mówi:
- Mickiewicz pisze piękne wiersze więc wezmę jabłko pierwsze.
Czech:
- Mickiewicz pisze wiersze długie więc wezmę jabłko drugie.
Polak mówi:
- A **cenzura** Wam wszystkim w dupę, biorę jabłek całą kupę.

Polak, Czech i Niemiec spotkali diabla.
Kazał im przynieść jakąś roślinkę.
Polak przyniósł tulipana, Niemiec dziką różę a Czecha jeszcze nie ma...
Diabeł nie czekając kazał im to zjeść.
Polak zjadł bez problemu.
Niemiec natomiast je, i płacze i śmieje się jednocześnie..
- Czemu płaczesz - spytał diabeł
- Bo muszę zjeść dziką różę, to boli!
- A czemu się śmiejesz?
- Bo Czech idzie z kaktusem!

Dlaczego brunetki nie karmią piersią?
- Bo nie lubią wygotowywania sutków przed karmieniem.

Jak nazywa się zjawisko farbowania włosów brunetki na jasny kolor?
- Sztuczna Inteligencja.

Pani mówi na lekcji do Jasia:
- Jasiu zetrzyj tablice .
- Dobrze , a gdzie leży szmata?
- Nie wiem . Poszukaj.
Jaś wstaje i szuka , a przez ten czas pani pyta :
- Dzieci co byście napisały na moim grobie gdybym teraz umarła.
A Jaś wtedy woła :
-O tu leży ta szmata!!!

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co?! Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysiecy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę.
Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje.
Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową.
Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Nauczyciel oddaje Jasiowi klasówkę zamiast oceny napisał Idiota .
Jasiu patrzy na klasówkę potem na nauczyciela i mówi:
- Miał pan wpisać ocenę , a tylko się pan podpisał .

Mama pyta się Jasia:
-Synku, dlaczego płaczesz?
-Bo śniło mi się, że szkoła się paliła.
-Nie płacz, to tylko sen!
-Właśnie dlatego płacze...

Jaś i Małgosia kłócą się, która mama jest gorsza.
Małgosia mówi do Jasia:
- A twoja mama to ma taaaaaaki długi nos!
Na to Jasiu:
- A twoja mama jak wejdzie na wagę, to widzi swój numer telefonu...

Jasiu mówi do Ani:
- Wejdź na drzewo to dam ci piątaka.
Ania weszła a potem poszła powiedzieć mamie, że Jasiu dał jej piątaka za to ,że weszła na drzewo.
- Oj córuś on to zrobili po to aby zobaczyć twoje majtki.
Na drugi dzień Jasiu mówi do Ani:
Wejdź na drabinę to dam ci dychę.
Ania weszła a potem poszła się pochwalić mamie ,że dostałą dychę za wejście na drabinę.
Mama mówi ,że Jaś zrobił to po to aby zobaczyć jej majtki. A Ania na to:
- Ha! Tym razem go przechytrzyłam i ich nie założyłam.

- Mamusiu, czy to prawda, że dziadek był najsławniejszym proktologiem przed wojną?
- Tak synku, szczera prawda.
- A czy to prawda, że tatuś był jeszcze lepszym proktologiem od dziadka?
- Oczywiście, synku - był lepszy.
- A ja kiedy dorosnę...
- Będziesz jeszcze lepszym proktologiem!
- Ale ja chcę być mechanikiem samochodowym...
- Jeszcze czego! Całe życie w smarach grzebać...

Sala operacyjna, pacjent leży na leżance, podchodzi anestezjolog.
Dzień dobry, dzisiaj ma pan operację, będę pana usypiał, ale mam jeszcze
jedno pytanie. Czy leczy się pan w naszym szpitalu prywatnie, czy na kasę
chorych?
Pacjent na to:
Na kasę chorych.
Anestezjolog:
Aaaaa... kotki dwa....