Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
09.08.2012 21:38 · ID 820129
Kącik poezji
pisanej , śpiewanej , nasze ulubione wiersze , wierszydła , może autorskie debiuty m-kontaktowiczów ? bo niby dlaczego proza życia miałaby nas stratować wdeptać w błoto codzienności
Dyskusja
1664
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
Choc człowiek jest jak twardy głaz
Upadnie też nie jeden raz
Lecz choćby świat zawalił się
Nie poddam się!!!
Każde słowo jest pragnieniem miłości
Pragnąc daje sie też siebie
Czy Ty chcesz czuć się jak w niebie
Każda myśl podnietą nie dla ciała i duszy
Każda prozba podnietą dla zmysłów i serca
Blisko
jak ciepło rąk
fala głosu w membranie uszu
patrzeniem nasączony wzrok uczuć
Jeszcze blizej
w mysli pojedynczej
gdzie nic już innego nie ma
w kurczacym się kolorze kier
gdzie wszystko rodzi się umiera
Ja i Ty
gdzie dusze dwie
na jednym graja instrumencie
czas sie roztacza w nieskończoność chwili
Ze mną jesteś
Pojaw się z porywem serca.
Przybądź z potrzeby myślą.
Delikatnie rozepnij szatę bliskości.
Poddaj się pocałunkom nurtowi.
Daj się pochłonąć ogniowi pragnienia!
Spal na popiół własny niedosyt.
Pamiętaj każdy mój dotyk.
Do westchnienia szeptu powracaj.
Jak do symfonii bicia serc.
Daj szansę i przy mnie zostań.
Dziś, jutro -całą wieczność.
Mów mi mów, że mnie kochasz.
Dostajesz wszystko
Kiedy o sobie zapominasz
Odnajdujesz siebie
Kiedy poznajesz upokorzenie
I całkowitą uległość
Stajesz się wolnym
I usmiecham się cicho, gdy widzę, jak błądzisz
Bo wiem, że z głębi tylu samotności
Wyjdziesz naprzeciw ogromnemu szczęściu,
Aby odnaleźć na koniec me dłonie.
Idę wraz z Tobą przez wszystkie prozy
I radzę Ci, i uczę, jak rozumieć
Głęboką wartość wszystkich losów
I to, że w małym płatku róży
Możemy ujrzeć wielką wiosnę.
Coraz mniej uczuć stałości
Coraz trudniej o ciepło i zrozumienie
Coraz więcej jest ludzi samotnych
Wśród tłumu społeczeństwa
Coraz mniej wartości duchowych
Od klasycznego syndromu potrzeb
Coraz trudniej odróżnić miłość
Coraz częściej udaje się kogoś innego
Kim nie jest się naprawdę
Nieprawdopodobne przygarnąć dziś
Pod swój dach bezdomnego
Coraz trudniej zaufać obcemu
Coraz trudniej jest spotkać przyjaciela
Na swojej drodze przeznaczenia
Który poda bezinteresownie pomocną dłoń
Nie świat, a ludzie są wyrachowani
Coraz więcej obłudy, cynizmu i fałszu
W pojedynkę świata nie zbawisz
Nie uczynisz go lepszym
Schopenhauer
Twoje ciało lub wykraśc Cie całego
chodzby na dni pare
Dać zapomnieć o tym co sie wczoraj działo
Zabić pieszczotami w głowie brzmiące \"ale\"
Paznokcie wbić i zjadać po kawałku
Lub lizać przelubieżnie długo bez ustanku
Cieszyć się Twym oddechem
Usmiechnąć się ciepło
I słuchać piesni szeptów
gdybym w nie nie wbijał palców
po policzku w kacik ust
sunał po omacku
Jakże mógłbym nogą w tył
uciec zmiędzy ud Twych
zaciśnietych jakby cud
między nimi tam był
Bog mi Ciebie dał na grzech
a mnie Tobie na pokute
Grzech ten ma anielski spiew
Zmienia nute co minute
Jak stoję przy oknie
I patrząc w gwiazdy
Próbuję odgadnąć co teraz robisz
Będąc gdzieś daleko
Może płaczesz cichutko
Samotnie skulona
Pośród białej pościeli...
...Może we śnie pogrążona
Oczekujesz beztrosko
Aż nadejdzie dzień...
...Może w czyjeś ramiona
Tulisz się namiętnie
Szukając ukojenia.
Choć pewnie
Właśnie teraz
Jedak stoisz
Przy oknie
I tak jak ja
Patrzysz w gwiazdy
Minął kolejny rok
bez objęć, spojrzenia wprost
Minął kolejny dzień
nie cudowny, a zwykły wręcz
Stary zegar wolniej odmierza czas
jakby trochę więcej pragną nam go dać,
ale serce już zmęczone czekaniem
pragnie być zdobyte na zawsze, na stałe
Z obietnic piękny wianek na głowie
i rozczarowań pachnący bukiet w dłoni
Może teraz jest właściwy czas...
lecz nie, powiał wiatr, płomień ponownie zgasł
i czuję, że to na zawsze
Kocham,
choć dzisiaj samotnie zasnę\"
bo przynajmniej jak pójdziesz się położyć
nikt z łóżka cie nie zepchnie
albo nie wsadzi ci łokcia w ucho^
Gdybyś chciał spojrzeć w oczy mi
chwilą rozkoszy minionych dni
ustami dotknąć moich ust
spijając z nich tesknotę, smutek
i całą gamę czułych słów
Gdybyś zapragnął mojej namiętności,
i ciała bezwstydnej nagości
by w szybkim oddechu i galopie serc
unieść się ze mną ponad czasu bieg
I uwierz,
niebo nie spadnie nam na głowę,
a słońce nie oślepi naszych spojrzeń
serc donośny głos poprowadzi myśli
by w tej bajce, siebie nawzajem wyśnić