Blog użytkownika

requiemdlasnu

Publiczny wpis dostępny również bez logowania

Blog

Najnowsze wpisy użytkownika

U psychiatry

dzień dob­ry pa­nie dok­torze!piękny ga­binet,
na ok­nie ro­lety za ok­nem morze
lecz ja nie w tej spra­wie nies­te­ty..
przy­biegłem się scho­wać uk­ryć przed na­gonką sławy,
tej brud­nej gni­dy,tej zaz­dros­nej czesławy..
i właśnie,pa­nie dok­torze bar­dzo bym pro­sił
niech pan po­może bo jak mnie do­padną jej dzi­kie ar­mie,
to bez wątpienia zginę mar­nie..
więc się roz­glądam,pa­nie dok­torze..
gdzie by tu może?..
może jak spi­ker w te­lewi­zorze?
może na półce,między książka­mi,
w ta­kim to­miku z moimi wier­sza­mi;
w wier­szu,co go na­pisałem przed pa­na drzwiami?:"...
raz na ja­kiś czas ..tak na kil­ka chwil ..przez krótki mo­ment ..
jakąś część se­kun­dy ..próbuję myśleć nor­malnie"
al­bo na biur­ku,na zdjęciu,gład­ko przy­lepiony do śliczne­go uśmie­chu pańskiej żony?
a jak­bym tak po cichut­ku,za poz­wo­leniem pa­na dok­to­ra,jak pająk w sieci smut­ku,
na ścianie,za por­tre­tem dyg­ni­tora?
pa­nika nie kam­fo­ra,pa­nika nie zni­ka,
a ja tym bar­dziej proszę dok­to­ra,
więc niech pan coś radzi,
bo słyszę już,słyszę ten po­miot gadzi..
za­raz zas­tu­ka do pa­na drzwi więc proszę,
ach proszę pomóż mi..
mam jeszcze jedną pro­pozycję..
ale ro­zumiem,że nie jest ta po­ra,że nie ma cza­su na de­lic­je..
więc..może pod far­tuchem pa­na dok­to­ra?
jest i następna ra­da:pańska szuf­la­da..
tam gdzie re­cep­ty,pis­to­let i łapówki..
zni­kam jak pa­mięć masz mnie pan z główki..
co pan mówisz?w szuf­ladzie za cias­no na mo­je gar­by?
poj­muję..pańskie skar­by..o!
coś tu mi lep­sze­go się na­suwa..wiem gdzie się uk­ryję..
jak w ki­bel­ku za­suwa za ka­lory­fer się wryję..
słońce już zachodzi a mi po­mysłów bra­kuje..
ona tu wchodzi!niech pan ra­tuje!
boże! to być nie może!!!jak pan tak może?!!!pa­nie dok­torze?!!!
jak w czar­nym teat­rze diabel­ska kli­ka!!!na co ja pat­rzę..
pan się z nią spi­ka!!!oczom nie wierzę-ko­labo­rac­ja!!
!qrde te­ra to leżę..szpiegow­ska machi­nac­ja..
ale,ale..jed­no wyjście mi się nakłada i już jes­tem go­towy:
wspa­niała dok­tor­ska szuf­la­da a tam pis­to­let ra­tun­ko­wy..
i w głowie plan mi już kroczy plan ucie­czki niesa­mowi­ty:
wy­palam z działa pros­to między oczy i śmier­ci dzień pra­cowi­ty..
po­tem łapię łapówę daję no­gi za pas(no­gi i spluwę)
i jak zając uciekam w las..
tak to wy­myśliłem i tak to zro­biłem a te­raz głupo­lu szu­kaj wiat­ru w po­lu..
biegnę przez la­sy,sze­rokie i wąskie,knieje wy­sokie..bo­ry tuchol­skie..
lecz co to?o,mat­ko..pa­nika nie zni­ka!coś nie idzie gład­ko..
pa­nika nie zni­ka..???
to chy­ba już było?
no tak..prze­cież to wszys­tko mi się przyśniło..




Komentarze

Dołącz do rozmowy pod wpisem

Natalie
Natalie, 42 lata
28.09.2012 22:24:30
nie sen jest naj­gor­szy, naj­gor­sze jest przebudzenie... Nau­czyłam się kochać sny...
sylwia_anna
sylwia_anna, 50 lat
28.09.2012 20:37:49
Sen, każdy sen jest jak psychoza. Ze wszystkim, co do niej na leży: pomieszaniem zmysłów, sza­leństwem, absurdem. Ta­ka krótkotrwała psychoza. Nie­szkodliwa, wprowadzana za zgodą i kończona z własnej woli poprzez przebudzenie...   :)