Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
19.01.2010 12:58 · ID 89946
Na wesoło !
Pewnego dnia tata słyszy jak Jasiu mówi modlitwę :
-Pobłogosław mamusie, tatusia babcie i pożegnaj dziadziusia.
następnego dnia dziadziuś umiera.
Miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusie, tatusia i pożegnaj babcię.
Następnego dnia babcia umiera.
Kolejny miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusię i pożegnaj tatusia.
Następnego dnia tatuś uważał jak nigdy dotąd i wracając z pracy krzyknął na żone:
-Jestem wkurzony uważałem jak nic i nic mi się nie stało!
Żona na to:
-Gadasz jakieś głupswa a mi na rogu listonorz umarł
-Pobłogosław mamusie, tatusia babcie i pożegnaj dziadziusia.
następnego dnia dziadziuś umiera.
Miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusie, tatusia i pożegnaj babcię.
Następnego dnia babcia umiera.
Kolejny miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusię i pożegnaj tatusia.
Następnego dnia tatuś uważał jak nigdy dotąd i wracając z pracy krzyknął na żone:
-Jestem wkurzony uważałem jak nic i nic mi się nie stało!
Żona na to:
-Gadasz jakieś głupswa a mi na rogu listonorz umarł
Dyskusja
44
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
Dobre
Spotyka wilka:
-Zając, co Ty, chcesz żeby Cię lew usłyszał? A poza tym i tak Ci nikt nie uwierzy.
Zając wzruszył ramionami, leci dalej:
-Przeleciałem lwicę!....
Spotyka niedźwiedzia:
- Zając, zamknij się bo lew usłyszy, i wszyscy będziemy mieli przejebane, jak sie wkurzy! A i tak nikt Ci nie uwierzy.
Zając idzie dalej i drze się:
- Przeleciałem lwicę! Przeleciałem lwicę! Przeleciałem lwi...
Nagle zobaczył lwa. Ten wkurzony ruszył za zającem, goni go, goni.Zając wskoczył w wydrążony stary pień. Lew skoczył za nim, ale utknął. Utknął tak, ze tylko tyłek mu wystaje. Zając stanął, podszedł z tylu do lwa,rozejrzał się w koło, uśmiechnął się i mówi:
- W to, to już k...a nikt mi nie uwierzy!
Święty Mikołaj wpada przez kominek do domu pewnej rodzinki, wyciągała kałacha i strzela na oślep, zabijając wszystkich poza Jasiem... Jaś przerażony wyskakuje przez okno (na z parteru rzecz jasna, wybijając szybę
Święty wyciąga snajperkę, mierzy, pada strzał i Jaś też...
Jaki z tego morał????
Mikołaj trafia do wszystkich dzieci...
Widzi to sąsiadka i mówi:
- Panie, co pan wyprawiasz, berecik dziecku z głowy spadnie...
- Nie spadnie, nie spadnie, gwoździkiem przybiłem - odpowiada ojciec
Stoi niewidomy z psem przewodnikiem przy przejściu dla pieszych... Nagle pies podnosi nogę i sika na ślepca.
Ten niepocieszony sięga do kieszeni po smakołyk i daje psu...
Na to jakiś przechodzień:
- Panie, jak będziesz pan nagradzał kundla, to nigdy się nie oduczy...
- Panie, ja nie nagradzam, tylko sprawdzam z której strony pysk ma, żeby go w d..ę kopnąć...
- Nie widział pan tu kobitki w fioletowej sukience?
- Aaaaa... no tak, jakieś 5 minut temu...
- No! To jak się pośpieszę, to ją dogonię!
- Wątpię, dzisiaj w rzece bardzo silny prąd.
dostawał pensji przez 4 miesiące. Po odkryciu pomyłki przełożony wzywa policjanta na rozmowę.
- Heniu od 4 miesięcy nie dostajesz pensji. Czemu nic nie mówiłeś?
- Myślałem, że jak dostałem broń służbową to mam sobie już jakoś
radzić...
Brałem w swym życiu czynny udział w wielkiej przygodzie zwanej harcerstwem... Z kilkoma jeszcze znajomymi całe wakacje spędzaliśmy na stanicy jako "specgrupa" - czyli robole w skrócie ujmując...
Były to lata "rozkwitu" afer pedofilskich w naszym kraju, a co za tym idzie także rozpowszechnienie "niedojrzałych" jak na mój obecny wiek kawałów na ten temat (było to dobre 8 lat temu)...
Jeden z druhów (ogólnie milczący, ale jak już coś powie to na całego) przy każdej okazji bombardował nas właśnie rzeczonymi dowcipami... Któregoś pięknego dnia w czasie przejazdu wysłużonym żukiem z plaży na stanicę, zauważyliśmy zajefajną młodą kobitkę zmierzającą w przeciwnym kierunku, w towarzystwie małego brzdąca...
Wszyscy oczywiście z wielkim zachwytem, w grupie w końcu raźniej, zaczęli sypać "tanimi tekstami"... Gdy oddaliliśmy się od panny na pewien dystans, kolega od kawałów sypnął tekst:
- A ja lubię dzieci...
Dalsza jazda była nie możliwa, kierowca miał łzy w oczach
A miałem się nie rozpisywać
Unkownboy, też byłem harcerzem, ale mnie wyrzucili
Znaczy się wyrzucili tylko z rajdu, ale ja uniosłem się honorem i nie wróciłem
co to znowu za powiesc
Ja zaraz zmykam do domku... Czy Ty czasem nie pracujesz? Ciągle Cię do pacy ciągnie... Może wycieczkę do Wawy sobie urządzasz w najbliższych dniach?
Miłego pracowania w każdym razie
- Tatusiu, pokaż znowu jak biegają słoniki...
- Nie córeczko...
- Tatusiu ale proszę...
- No dobrze, ale ten ostatni raz:
Kompania, maski włóż! Dziesięć rundek wokół placu...
- Stefan, ależ u was w pawilonie wczoraj wrzaski były. Kuźwa, kto się tak darł?
- Otóż, Klaudiuszu, zrobili my wczoraj taki skecz. Wzięli my jednego nowego, zdjęli my mu majtasy. Potem nagięli my łacno gostka i przystawili my jego dupę do celi homosiów-gwałcicieli. Drzwi leciutko uchylone...
- I co, młody się tak darł?
- Nie... Istotą skeczu jest szybkie zamknięcie w drzwi w odpowiednim momencie.
- Dziewczynki, jak jasiu znowu przyjdzie i będzie się niestosownie zachowywać, to wszystkie wyjdźcie z klasy...
Na drugi dzień jaś wpada do klasy i od progu krzyczy:
- Nowina, tam za rogiem burdel budują...
Wszystkie dziewczynki wstały i kierują się do wyjścia, a Jaś na to:
- Eeee, dziwki, ale oni dopiero fundamenty wylali
- Zielone synku...
Jaś wyjmuje zawiniątko z kieszeni:
- A właśnie nie, bo niebieskie
- Nie mówi się pali tylko świeci...
Po chwili:
- Mamo, firanki się świecą
(zapewne znane)
- Bywaj zdrów!
Wycieczka krajoznawcza, autokarowa, na pokładzie kilka osób "niepełnosprytnych" intelektualnie... Jak każda taka podróż, przerwa na ubikatory...
Ludzie wracają do autobusu, kierowca odpala silnik, a jedna z niepełnosprawnych do swojego kolegi:
- Adaś, ja Ci obciągnęłam tam w łazience. Ja zawsze obciągam... Tacie obciągam, bratu obciągam i mamie czasem też obciągam...
Chodziło o poprawienie bluzy, która się "podwinęła" koledze na plecach... Silnik zgasł, kierowca i część "kadry" postanowiła jednak skorzystać z ubikacji (bynajmniej nie dla obciągania)...
- Podnieś jej łeb wyżej, bo muł z dna bierze.