Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
19.01.2010 12:58 · ID 89946
Na wesoło !
Pewnego dnia tata słyszy jak Jasiu mówi modlitwę :
-Pobłogosław mamusie, tatusia babcie i pożegnaj dziadziusia.
następnego dnia dziadziuś umiera.
Miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusie, tatusia i pożegnaj babcię.
Następnego dnia babcia umiera.
Kolejny miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusię i pożegnaj tatusia.
Następnego dnia tatuś uważał jak nigdy dotąd i wracając z pracy krzyknął na żone:
-Jestem wkurzony uważałem jak nic i nic mi się nie stało!
Żona na to:
-Gadasz jakieś głupswa a mi na rogu listonorz umarł
-Pobłogosław mamusie, tatusia babcie i pożegnaj dziadziusia.
następnego dnia dziadziuś umiera.
Miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusie, tatusia i pożegnaj babcię.
Następnego dnia babcia umiera.
Kolejny miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusię i pożegnaj tatusia.
Następnego dnia tatuś uważał jak nigdy dotąd i wracając z pracy krzyknął na żone:
-Jestem wkurzony uważałem jak nic i nic mi się nie stało!
Żona na to:
-Gadasz jakieś głupswa a mi na rogu listonorz umarł
- ← Pierwsza
- 1
- 2
Dyskusja
44
Komentarze
- ← Pierwsza
- 1
- 2
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
W technikum mieliśmy jedną koleżankę (dajmy jej na imię Dzidka)... Ogólnie panna w ubiorze wyzywająca (i zachowaniu czasem też)... Zachorowało jej się w okresie przed studniówką i jej nieobecnością zainteresowała się wychowawczyni... Pyta się nas, czy ktoś wie co się stało z Dzidką, a kumpel bez namysłu:
- Tir ją w pracy potrącił...
Wychowawczyni zaskoczyła po jakimś czasie, bo dopiero dwa dni później koledze uwagę zwróciła...
- Pałka zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje
- Synku i jak tam?
- Aj tato, bajzel mają... Na drzwiach I klasa a siedzenia twarde
- H5N1
- Trafiony, zatopiony!
- Panie czy w tym miejscu to damy radę przejechać prze rzekę?
- A no Panie śmiało jechaj...
Woźnica strzelił z bicza i wio przez rzekę...
W pewnym momencie kareta ginie w wodzie...
A matołek pokręcił głową i myśli:
a kaczki jak przechodzili to im tylko nogi się zamoczyli...
- Chodź pan, wpiszę dwóję...
- Ale dlaczego? Nie sprawdził pan mojej pracy, a innym pan powpisywał od ręki...
- Panie kolego. Wystukiwałem w blat Morsem: "Kto chce piątkę niech podchodzi... Kto chce czwórkę niech podchodzi..."
- Synku, mógłbyś je chociaż podgotować!
Syn wystraszony:
- Kto? Ja?! Ja nic nie paliłem!
Egzamin ustny u Pani Doktor z przerostem ambicji i ego nad treści, wszyscy ściupieni pod drzwiami czekają na swoją kolejkę i oczywiście trwa "nerwowa" wymiana zdań...
W pewnym momencie koleżanka z tekstem:
Jak k...a mnie nie przepuści to się zachlastam...
Dostała skubana 5, z ustnym komentażem:
- I niech Pani już nie mówi że taka k...a ze mnie...
Oczywiście koleżanka zburaczała na dłuższą chwilę...
(ZA ROZPISYWANIE SIĘ OCZYWIŚCIE)
choć może uda mi się sprowokować szybsze spotkanie w realu
Teść pokazuje jeden kciuk "up", na co zięć z okna obydwa. Wtedy teść z pytającą miną robi "węża" ręką, a zięć odpowiada tak samo, ale dwuręcznie. Na co teść wali się w klatkę pięścią, a zięć masuje dłonią po brzuchu i obydwaj znikają.
Tłumaczenie poniżej:
T: Mam flaszkę!
Ź: To mamy dwie!
T: Żmija w domu?
Ź: Są obie
T: To co, pijemy na klatce?
Ź: Nie, na śmietniku!
- Poproszę coś dzięki czemu będę mógł z kobietami, no wie pani...
- Viagrę?
- Nie... A chloroform jest?