Meszczyzna cz. 2 Już po kilku dniach pobytu nowego mężczyzny w domu orientujemy się pobieżnie, jakie
ma nawyki. Najczęściej przywiązuje się do miejsca, na którym spędził pierwszą noc,
czyli kanapy i tam zalega w pozycji horyzontalnej. Często z pilotem od telewizora w dłoni. Czasem
z gazetą, sporadycznie z książką. Ponieważ mało mówi, mogłoby się wydawać, że
myśli, ale najczęściej okazuje się, że to tylko złudzenie. Gdy czuje głód, opuszcza
legowisko i buszuje po kuchni. Wtedy najlepiej być w domu i szybko zrobić mu coś do jedzenia. W
przeciwnym razie w kuchni zastaniemy wypiętrzone grzbiety brudnych naczyń, pod stopami lepkie
substancje, a wszystko posypane zgrzytającym cukrem i okruszkami chleba. W lodówce
natomiast puste kartony po mleku. W żadnym wypadku nie wolno wtedy bić mężczyzny. Bo
ucieknie.
Karmienie mężczyzny zwykle nie jest zbyt skomplikowane i nawet średnio
zdolna kulinarnie kobieta udźwignie ten ciężar, w niektórych przypadkach również
i związane z tym koszty. Nie należy się też stresować opinią mężczyzny na temat smaku
podawanych dań, bo i tak żadna z kobiet nie potrafi gotować tak, jak jego mamusia. Podajemy
zatem cokolwiek, byle było ciepłe, ponieważ on i tak nie oderwie oczu od gazety lub telewizora.
Podobno znane są przypadki że udało się nauczyć mężczyznę, żeby kanapki jadł nad talerzem
i nie w łóżku oraz nie podjadał z rondla, ani też nie gryzł całego pęta kiełbasy jak
barbarzyńca, ale informacje te nie zostały potwierdzone naukowo. Jedno jest pewne - mężczyzna
lubi dostawać jeść regularnie i szybciej się wtedy oswaja. |
Komentarze
Dołącz do rozmowy pod wpisem