O sobie
To był kraj bez kamer , bez akcji w stylu Kain i Abel.
Martwy gajer wisiał w szafie, jakby za karę.
Patrzył jak martwym się kładę , a rankiem znowu zmartwychwstaję.
Szły kolejne paczki fajek od kumpla matki taniej.
Wtedy nie mógł mieć każdy nike'ek zapach trawki w pubie.
Był czymś normalnym jak to ,że flow na kartki kładę.
To były dni kiedy kierunek wyznaczył mi bit
I spelunek dym , nikt i nic nie mówił jak żyć mam.
A dziś biegnę wciąż ,wszędzie proch , czuję wszędzie swąd!
Patrzę w górę , jakby stamtąd ktoś spuścił setkę bomb.
Choć nie jestem księdzem to. Wiem ,że nie odpędzę klątw!
Biegnie rok niezmiennie zresztą , jest tu biednie wciąż.
Jednak sprzedaję nienawiść , drugi kupuje miłość.
W świecie gdzie musisz zabić , by odebrać coś siłą.
Kolejny ranek i choćbyś miał jak Willas talent.
Może zabrać Cię ta gra szybciej niż Ridla ćpanie!