Tam Tam — w noc gwiezdną wypłyniem! i będziem na falach marzyć — nas
dwoje; my Astarty zbiegając świątyń — jak nurek na skałach rozdarty,
zaświecim perłą bólu w lesistych koralach. Byłeś mi czarnym bóstwem,
co krwi i ofiary żąda, w roztęczy lśniąc się i opalach. I Ty z Awernu
przyzywałaś mary i serca dumne ważyłaś na szalach. Tam — w noc modrą
— gdy fosforescencye morza otoczą nas w pióra dyamentów —
ziół księżycowych wypijem esencye i jako ptaki z tonących okrętów do
tajemniczych wysp zlecim w ogrody, pod berło Wieszczki cichej — wiecznie młodej. |
Komentarze
Dołącz do rozmowy pod wpisem