Wrzutka użytkownika
Administratori
administrator 22.02.2010 18:43 · ID 144505
O miłości na odległość
Pewna moja znajoma, bardzo otwarta na świat (była dziennikarką pisma poświęconego życiu gwiazd), zakochała się na odległość. Sam bym nie wierzył w taką miłość, gdybym nie był tego świadkiem. Jej wybraniec był Irlandczykiem, był rudy i mieszkał w Dublinie, a ona Polka z Warszawy ? zawarli znajomość z pomocą internetu. Zwróćmy uwagę, że oprócz odległości byli różnej narodowości i posługiwali się językiem ojczystym jednego z nich, czyli angielskim. Po półrocznej korespondencji, wymianie zdjęć w negliżu, telefonicznych rozmowach, wymianie zdjęć swoich dzieci, w końcu spotkali się w Warszawie. No i po miłości platonicznej rozwinęła się miłość od pierwszego wejrzenia ?face to face? czyli ?live?. Trzeba tu dodać, że oboje byli singlami z dziećmi, a mieli po około czterdziestce.
Tak, byłem świadkiem miłości na odległość; jedno tęskniło i śniło o drugim, wcześniej nigdy go nie widząc na żywo i nie dotykając. Jest syndrom ?żony marynarza?, gdy dziewczyna tęskni i kocha na odległość tego, który wypłynął w kilkumiesięczny rejs. Istnieją pewnie też przypadki ?żony faceta w dalekiej podróży? albo ?faceta uwięzionego?. Zdarzają się też sytuacje kiedy mąż ?stacjonarnie? tęskni do żony pracującej w Londynie. Ale są to związki, w których On i ONA kochają się będąc z różnych powodów rozdzieleni. Zdarzają się niesamowite historie, kiedy to tęskni do siebie i jest sobie wierna para przez dziesięć i więcej lat. Z tym, że ONI wcześniej przeżyli ze sobą miłosne uniesienie (nie wnikajmy jak ono wyglądało). Przypadek tej mojej znajomej, która zakochała się w bardzo sympatycznym rudym Irlandczyku, pokazuje, że można tęsknić do kogoś, śnić o nim i w ogóle stwierdzać, że jest się w stanie zakochania, wcześniej go nie dotykając. Tak bywa, gdy się dziewczyna zakocha w aktorze, znanym je tylko z ekranu. Ale tutaj oboje poznawali się nawzajem w sposób wirtualny i na jakimś etapie tego poznawania stwierdzili, że są najnormalniej w sobie zakochani, co się sprawdziło, kiedy się spotkali. Niech sobie razem żyją długo i szczęśliwie.
Autor Marek Samsleski
Tak, byłem świadkiem miłości na odległość; jedno tęskniło i śniło o drugim, wcześniej nigdy go nie widząc na żywo i nie dotykając. Jest syndrom ?żony marynarza?, gdy dziewczyna tęskni i kocha na odległość tego, który wypłynął w kilkumiesięczny rejs. Istnieją pewnie też przypadki ?żony faceta w dalekiej podróży? albo ?faceta uwięzionego?. Zdarzają się też sytuacje kiedy mąż ?stacjonarnie? tęskni do żony pracującej w Londynie. Ale są to związki, w których On i ONA kochają się będąc z różnych powodów rozdzieleni. Zdarzają się niesamowite historie, kiedy to tęskni do siebie i jest sobie wierna para przez dziesięć i więcej lat. Z tym, że ONI wcześniej przeżyli ze sobą miłosne uniesienie (nie wnikajmy jak ono wyglądało). Przypadek tej mojej znajomej, która zakochała się w bardzo sympatycznym rudym Irlandczyku, pokazuje, że można tęsknić do kogoś, śnić o nim i w ogóle stwierdzać, że jest się w stanie zakochania, wcześniej go nie dotykając. Tak bywa, gdy się dziewczyna zakocha w aktorze, znanym je tylko z ekranu. Ale tutaj oboje poznawali się nawzajem w sposób wirtualny i na jakimś etapie tego poznawania stwierdzili, że są najnormalniej w sobie zakochani, co się sprawdziło, kiedy się spotkali. Niech sobie razem żyją długo i szczęśliwie.
Autor Marek Samsleski
- ← Pierwsza
- 1
- 2
Dyskusja
50
Komentarze
- ← Pierwsza
- 1
- 2
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
..HMM..TYLKO..WTEDY..JAK..NIE..ZA..DUŻĄ..ODLEGŁOŚĆ...HA,HA,HA
Miłość nie zna granic jak wspomniała Klaudia
No to juz sam nie wiem moge czy mam zrezygnowac..????