Wrzutka użytkownika
Administratori
administrator 22.02.2010 16:09 · ID 144226
Ach, ten człowiek z blizną!
Blizna, której nie da się ukryć, może być przyczyną kompleksów. Mowa tutaj o bliźnie na ciele (bo bywają przypadki zranionej duszy) twarzy albo na ręcę, oszpecającej tego, który ją nosi. Pytanie, czy na pewno oszpecającej? Każda blizna jest śladem po wydarzeniu, ma swoją historię i w przypadku mężczyzny może po prostu zdobić jej właściciela. Kobieta raczej nie jest stworzona na noszenia blizn; jej ciało powinno pozostawać gładkie. Jeśli jest to możliwe, niech zabiegiem kosmetycznym lub operacją plastyczną, stara się widoczną bliznę usunąć. Ale zdarza się przecież niewielka pozostałość na skórze po jakimś szczególnym wydarzeniu (może to być też znamię), które kobieta nie chce usuwać. Bo może to wręcz dodawać jej uroku, a mężczyzn intrygować.
U mężczyzn wygląda to inaczej, bo i mężczyzna powinien inaczej wyglądać ? czyli po męsku. Twarz przeorana blizną może być piękna; natychmiast rodzi się pytanie, w jakich okolicznościach została zadana rana i jest tu pole do popisu dla właściciela blizny. Albo może być tajemniczy i na ten temat milczeć jak grób, albo też upiększyć na swoją korzyść historię.
Gdyby facetowi przyszło do głowy usunięcie blizny, powinien nad tym zastanowić się trzy razy. Oprócz argumentów przed chwilą przedstawionych, dodałbym bym fakt, że jako babskie zachowanie oceniono by jego wizytę u chirurga plastycznego (oczywiście wyjąwszy przypadki, gdy blizna w sposób oczywisty oszpeca).
Gdyby bliźni robili nieprzyjemne uwagi na temat Waszych śladów po ranach, zawsze można powiedzieć, że jest się fanem filmu Briana de Palmy ?Człowiek z blizną?. Bohater był szalenie interesującym facetem, a grał go Al. Pacino. Jeśli taki Al, czyli Tony Montana, nosił bliznę i nie pękał, to co dopiero taki Janek znad Wisły, niekoniecznie gangster. Właśnie, zawsze można zaszpanować, że bliznę się nabyło stając na drodze mafii, albo na przykład w obronie pięknej kobiety, maltretowanej przez paskudnie przystojnego palanta. Można też opowiedzieć wzruszającą historię, jak to będąc dzieckiem trzeba było walczyć o swoje terytorium na wspólnym podwórku z koleżkami. Wtedy powstaje przesłanka, że człowiek z blizną ma w genach silnego faceta. No i dobrze.
Autor Marek Samselski
U mężczyzn wygląda to inaczej, bo i mężczyzna powinien inaczej wyglądać ? czyli po męsku. Twarz przeorana blizną może być piękna; natychmiast rodzi się pytanie, w jakich okolicznościach została zadana rana i jest tu pole do popisu dla właściciela blizny. Albo może być tajemniczy i na ten temat milczeć jak grób, albo też upiększyć na swoją korzyść historię.
Gdyby facetowi przyszło do głowy usunięcie blizny, powinien nad tym zastanowić się trzy razy. Oprócz argumentów przed chwilą przedstawionych, dodałbym bym fakt, że jako babskie zachowanie oceniono by jego wizytę u chirurga plastycznego (oczywiście wyjąwszy przypadki, gdy blizna w sposób oczywisty oszpeca).
Gdyby bliźni robili nieprzyjemne uwagi na temat Waszych śladów po ranach, zawsze można powiedzieć, że jest się fanem filmu Briana de Palmy ?Człowiek z blizną?. Bohater był szalenie interesującym facetem, a grał go Al. Pacino. Jeśli taki Al, czyli Tony Montana, nosił bliznę i nie pękał, to co dopiero taki Janek znad Wisły, niekoniecznie gangster. Właśnie, zawsze można zaszpanować, że bliznę się nabyło stając na drodze mafii, albo na przykład w obronie pięknej kobiety, maltretowanej przez paskudnie przystojnego palanta. Można też opowiedzieć wzruszającą historię, jak to będąc dzieckiem trzeba było walczyć o swoje terytorium na wspólnym podwórku z koleżkami. Wtedy powstaje przesłanka, że człowiek z blizną ma w genach silnego faceta. No i dobrze.
Autor Marek Samselski
Dyskusja
20
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
co innego jesli zostały zrobione samodzielnie
zdania sa podzielone to samo mozna powiedziec o tatuowaniu sie
dla jednych jest to sztuka dla innych tylko troche tuszu pod skóra...
siemasz miro