Wrzutka użytkownika
Beliver
12.11.2013 22:37 · ID 1011351
Prawo przyciągania
Przypomniała mi się pewna książka (jej nazwa jest powyżej w temacie) psychologiczna która mówiła głównie co może zdziałać wiara w realizacji do szczęścia i do celów postawionych przez nas. Zapewne każdemu z Was zdarzyło się wierzyć w coś czego bardzo pragnęliście a jednak działając ze wszystkich sił i determinacji nie było żadnych rezultatów. Ja rozumiem to w ten sposób że to działa na zasadzie kwitnięcia rośliny która wegetuje i gdy już będzie w pełni dojrzała wypuści piękny kwiat natomiast z naszą wiarą jest tak samo i to wymaga stalowej cierpliwości a gdy już się poddamy i braknie nam sił by wierzyć i działać roślina więdnie i trzeba zaczynać wszystko od początku czyli zasiać ziarno które na nowo musi kwitnąć. Mi też się to często zdarzało aczkolwiek zawsze starałem się odpowiednio motywować wmawiając sobie że z każdym dniem jestem co raz bliżej celu.
Dyskusja
55
Komentarze
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
autor: Paulo Coelho \"Piąta góra\"
tylko tak mało w nas cierpliwości, uporu i dlatego szybko ogarnia nas zniecierpliwienie, wówczas zadowalamy się tym co mamy
Ostatnia wieczerza Jezusa z uczniami,
namalowana przez Leonarda da Vinci. Tworząc
to dzieło, Leonardo da Vinci natknął się na
pewną trudność. Musiał namalować Dobro pod
postacią Jezusa oraz zło pod postacią Judasza -
przyjaciela, który zdradza go podczas ostatniej
wieczerzy. Malarz zmuszony był przerwać
prace, gdyż poszukiwał modeli doskonałych.
Pewnego dnia w czasie występu chóru
chłopięcego, dostrzegł w jednym ze śpiewaków
idealne uosobienie Chrystusa. Zaprosił go do
swojej pracowni i wykonał kilka szkiców. Minęły
trzy lata. Ostatnia wieczerza była prawie
gotowa, jednak Leonardo wciąż nie znalazł
idealnego modelu Judasza. Kardynał zaczął
naciskać, żądając, by mistrz jak najszybciej
ukończył obraz. Pewnego dnia, po wielu
tygodniach poszukiwań, malarz znalazł w rynsztoku przedwcześnie podstarzałego
młodzieńca, obdartego i pijanego w sztok. Z
trudem udało mu się nakłonić swoich uczniów,
by zabrali go prosto do kościoła, ponieważ nie
miał już czasu na szkicowanie. Zaniesiono
zdezorientowanego nędzarza do świątyni.
Uczniowie podtrzymywali go, podczas gdy
Leonardo nanosił na fresk rysy wyrażające
okrucieństwo, grzech, samolubność, tak
wyraziście malujące się na tej twarzy. W tym
czasie żebrak nieco otrzeźwiał. Otworzył oczy i
ujrzał przed sobą malowidło.
- Widziałem już ten obraz! - wykrzyknął z
przerażeniem.
- Kiedy? - zapytał zaskoczony mistrz.
- Przed trzema laty, zanim wszystko straciłem.
Śpiewałem wtedy w chórze, moje życie było
pełne marzeń i pewien artysta poprosił mnie,
abym mu pozował do postaci Jezusa.
Paulo Coelho