Wrzutka użytkownika
Konto usunięte
12.02.2012 11:15 · ID 721234
Miłość i wieczne problemy połączone z tym uczuciem
Samotność w cztereach ścianach
Szkoda mi siebie , ach szkoda.
Zacznę może od początku swej opowieści. Jak to każdy z nas , i ja miałem w swoim życiu cel i marzenia . Liczyłem że zbuduję zacisze domowe , z liczną gromadką dzieci i kochającą żoną. Może ckliwe to i tendencyjne ale dla mnie wtedy to było marzenie na miarę moich możliwości. I powiem wam ,że ku zaskoczeniu innych i także samego mnie , realizowałem w/w cel. Żyłem wtedy wiarą że wszystko posiada swoje logiczne następstwa , poznałem dziewczynę , która kochała mnie ,przyjaciół której liczba z dnia na dzień się powiększała i miałem dobrą firmę która prosperowała na tyle dobrze że stać mnie było na wszystko (rozsądnie używać słowa wszystko), więc kolejnym krokiem były zaręczyny. Zdanie \"czy wyjdziesz za mnie\" zostały wypowiedziane 5 lat po pierwszym pocałunku. Wszystko układało się wyśmienicie , jak możecie się domyślić do czasu . Firma traciła na swej wartości , musiałem ją zlikwidować , dziewczyna która zdawać się mogło miała poukładane w głowie odeszła w siną dal, mieszkanie zostało zamienione na mniejsze. A i praca zmusiła mnie do wędrownej wycieczki w głąb Polski. I tak oto siedzę pośród czterech ścian, z dala od rodzimego domu , i piszę na blogu sam bez wsparcia bratniej duszyczki bo owa uciekła w siną dal. Ten proceder jakże okrutny ale powielany na szeroką skalę w świecie trwa już półtora roku. I w tym kontekście zdanie czas goi rany zdaje się mieć inny wymiar , bardziej rozumiany przeze mnie , bardziej namacalne i rzeczywisty. Teraz gdy emocje już opadły, fajerwerki po hucznych meandrach mego dość intensywnego życia . Siedzę sam z moimi przemyśleniami , refleksyjna dość to sprawa i pouczająca dla mnie, ktoś kiedyś powiedział że człowiek się nie zmienia. A ja odpowiem tak -wystarczy stracić wszystko spaść na sam dół i otrzepać się z mułu jakie nam iluzja życia przez ten czas zdołała obsmarować . Teraz rozumiem że żyłem w kłamstwie , wyidealizowałem swoje marzenia do granic absurdu , zatracając przy okazji logiczne rozumowanie i intuicyjne podejście do wielu spraw. Tak tak rozum też ma znaczenie , ale pytam czy zawsze , czy już naprawdę aby przetrwać w świecie trzeba spłycić stan emocjonalny do wielkości karalucha , trzeba zdegradować pojęcie miłości oddania wierności na poziomy tak ciemne i nie dostępne jak czarna maź ?jeżeli tak to na pewno nie jest to mój świat a ludzie są z innego wymiaru
Szkoda mi siebie , ach szkoda.
Zacznę może od początku swej opowieści. Jak to każdy z nas , i ja miałem w swoim życiu cel i marzenia . Liczyłem że zbuduję zacisze domowe , z liczną gromadką dzieci i kochającą żoną. Może ckliwe to i tendencyjne ale dla mnie wtedy to było marzenie na miarę moich możliwości. I powiem wam ,że ku zaskoczeniu innych i także samego mnie , realizowałem w/w cel. Żyłem wtedy wiarą że wszystko posiada swoje logiczne następstwa , poznałem dziewczynę , która kochała mnie ,przyjaciół której liczba z dnia na dzień się powiększała i miałem dobrą firmę która prosperowała na tyle dobrze że stać mnie było na wszystko (rozsądnie używać słowa wszystko), więc kolejnym krokiem były zaręczyny. Zdanie \"czy wyjdziesz za mnie\" zostały wypowiedziane 5 lat po pierwszym pocałunku. Wszystko układało się wyśmienicie , jak możecie się domyślić do czasu . Firma traciła na swej wartości , musiałem ją zlikwidować , dziewczyna która zdawać się mogło miała poukładane w głowie odeszła w siną dal, mieszkanie zostało zamienione na mniejsze. A i praca zmusiła mnie do wędrownej wycieczki w głąb Polski. I tak oto siedzę pośród czterech ścian, z dala od rodzimego domu , i piszę na blogu sam bez wsparcia bratniej duszyczki bo owa uciekła w siną dal. Ten proceder jakże okrutny ale powielany na szeroką skalę w świecie trwa już półtora roku. I w tym kontekście zdanie czas goi rany zdaje się mieć inny wymiar , bardziej rozumiany przeze mnie , bardziej namacalne i rzeczywisty. Teraz gdy emocje już opadły, fajerwerki po hucznych meandrach mego dość intensywnego życia . Siedzę sam z moimi przemyśleniami , refleksyjna dość to sprawa i pouczająca dla mnie, ktoś kiedyś powiedział że człowiek się nie zmienia. A ja odpowiem tak -wystarczy stracić wszystko spaść na sam dół i otrzepać się z mułu jakie nam iluzja życia przez ten czas zdołała obsmarować . Teraz rozumiem że żyłem w kłamstwie , wyidealizowałem swoje marzenia do granic absurdu , zatracając przy okazji logiczne rozumowanie i intuicyjne podejście do wielu spraw. Tak tak rozum też ma znaczenie , ale pytam czy zawsze , czy już naprawdę aby przetrwać w świecie trzeba spłycić stan emocjonalny do wielkości karalucha , trzeba zdegradować pojęcie miłości oddania wierności na poziomy tak ciemne i nie dostępne jak czarna maź ?jeżeli tak to na pewno nie jest to mój świat a ludzie są z innego wymiaru
- ← Pierwsza
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- ← Pierwsza
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Odpowiedzi mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Zaloguj się.
Komentarze